Cenckiewicz przyznał, że decyzja o podpisaniu ustawy pozostaje obecnie w gestii głowy państwa i że prezydent „waży wszystkie argumenty”. Sam proces legislacyjny, mimo prób zmian, nie uwzględnił wszystkich postulatów Pałacu Prezydenckiego — przede wszystkim wprowadzenia komitetu sterującego z udziałem przedstawiciela prezydenta oraz zapisania w ustawie gwarancji, że 89 proc. środków pożyczki SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Szef BBN podkreślił, że główny spór dotyczy zapisu o warunkowości zależnej od rozporządzenia unijnego, które odwołuje się do zasad określonych przez Parlament Europejski. Zdaniem Cenckiewicza punkt ten uzależnia dostęp do środków SAFE od sposobu realizacji w Polsce polityki dotyczącej m.in. praw człowieka, co może naruszać suwerenność państwa.

– „To jest broń atomowa, która gdzieś nad tym wielkim kredytem będzie wisiała” – mówił Cenckiewicz, wskazując, że mechanizm warunkowości to największe źródło sprzeciwu opozycji i części ekspertów.

Rozmówca Marcina Fijołka porównał obecny spór do praktyk stosowanych w PRL, gdzie dług był narzędziem nacisku na zmiany polityczne. Zaznaczył jednak, że były to inne epoki i konteksty historyczne.

Na pytanie o to, czy prezydent Nawrocki podpisze ustawę SAFE, Cenckiewicz odparł, że nie może tego przesądzić, choć zaproszenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego i ministra Boguckiego do dialogu świadczy o szczegółowym analizowaniu kontrowersji. Dodał, że rozmowy obejmowały także konsultacje z przedstawicielami wojska.

Program SAFE ma służyć pozyskaniu środków unijnych na strategiczne inwestycje, ale część komentatorów ostrzega, że warunkowość może skutkować naciskami ze strony instytucji unijnych na politykę wewnętrzną Polski, jeśli uzależni się dostęp do środków od spełnienia kryteriów pozaekonomicznych.