Goszcząc w programie „Graffiti” na antenie Polsat News, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zdradził kilka dni temu, że wedle jego informacji poseł Zbigniew Ziobro przebywa w Waszyngtonie. Prokurator generalny nie chciał jednak sprecyzować, jaki Waszyngton ma na myśli.
- „Ja miałem informację, że w stanie. Sprawdzamy te informacje. Mówię o tym najbardziej znanym Waszyngtonie, nie chcę jednak nic więcej ujawniać. Badamy to”
- mówił.
- „Najbardziej znany to jest miasto, stolica”
- zauważył prowadzący rozmowę red. Marcin Fijołek.
Wystąpienie ministra stało się tematem żartów Doroty Gawryluk i Jana Wróbla w „Kalejdoskopie Wydarzeń”.
- „A wiesz, taka wyprawa teraz z panem Cezarym Tomczykiem na przykład dałaby możliwość zorientowania się, przynajmniej jeśli chodzi o mapę. Więc tu jest spory żal. Wydawało mi się, że właśnie to jest naturalne, że kiedy minister Żurek wypowiada się w sprawie amerykańskiej topografii, mapy, to akurat jest asumpt do tego, żeby go wysłać do Stanów Zjednoczonych, ale nie został wysłany. Pytanie, czy zostanie odesłany w ogóle jeśli chodzi o rząd, bo byłoby szkoda. Na pewno straciłby nasz program na atrakcyjności”
- drwiła red. Gawryluk.
- „Bez Waldemara Żurka nasz program nie byłby już tym samym. Stan Waszyngton - warto dodać - to jest taki stan bardzo prowincjonalny w północnej Ameryce, tam właśnie mógłby się chować Zbigniew Ziobro”
- dodał red. Wróbel.
Na żarty z szefa resortu sprawiedliwości uwagę w mediach społecznościowych zwrócił mec. Bartosz Lewandowski.
- „Jeśli polityk staje się pośmiewiskiem także dla dziennikarzy, to raczej jego dni na stanowisku są policzone, a pozycja słaba”
- zauważył.
Jeśli polityk staje się pośmiewiskiem także dla dziennikarzy, to raczej jego dni na stanowisku są policzone, w pozycja słaba. https://t.co/x1D8NL1yOZ
— Bartosz Lewandowski (@BartoszLewand20) May 23, 2026
