Podsumowując w swoim felietonie na łamach tygodnika „Idziemy” sposób sprawowania władzy przez koalicję Donalda Tuska, o. prof. Dariusz Kowalczyk SJ zwraca uwagę, że szczególnie upodobała sobie ona metodę „wchodzenia tylnymi drzwiami”, czyli wprowadzenia zmian z pominięciem normalnych procedur.

- „Niekiedy oznacza to po prostu omijanie obowiązującego prawa, a nawet jego bezczelne łamanie”

- podkreśla.

Tak było na przykład z liberalizacją prawa aborcyjnego, co ugrupowania tworzące rządzącą koalicję obiecywały swoim wyborcom, ale czego nie udało się im dokonać zgodnie z obowiązującym prawem, czyli na drodze ustawy.

- „Rząd wydał wytyczne dla szpitali i prokuratury, w których podkreślono, że aborcja z powodu zagrożenia zdrowia psychicznego kobiety jest dopuszczalna na równi z zagrożeniem zdrowia fizycznego. Przy czym wystarczy opinia jednego lekarza specjalisty (np. psychiatry), aby uznać, że istnieje przesłanka do legalnego przerwania ciąży. Dane z NFZ pokazują, że po wprowadzeniu takich wytycznych rośnie odsetek aborcji wykonywanych właśnie na podstawie przesłanki zagrożenia zdrowia psychicznego

- wyjaśnia wykładowca Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie.

- „Łatwo wyobrazić sobie setki postępowych psychiatrów, psychologów, którzy zaświadczenia o takim zagrożeniu z powodu ciąży będą wydawać na telefon, a to w praktyce oznaczałoby aborcję na życzenie

- dodaje.

Ta aborcja „na życzenie” została wprowadzona nie tylko bez zmiany Konstytucji, która gwarantuje dzieciom nienarodzonym prawo do życia, ale nawet bez zmiany ustawy regulującej zasady terminacji ciąży. Wystarczyły „wytyczne” ministrów.

Podobnie rząd Donalda Tuska postępuje w wielu innych kwestiach.

- „Innym przykładem polityki tylnych drzwi są dziś rozporządzenia, wzory formularzy i procedury administracyjne, w których po cichu zmienia się język z matka/ojciec na „rodzic 1/rodzic 2” lub podobne formuły. Zamiast otwarcie nowelizować Konstytucję (małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny) czy kodeks rodzinny, wprowadza się ideologiczne założenia do dokumentów pomocniczych: regulaminów, wytycznych dla szkół, wewnętrznych procedur instytucji, formularzy elektronicznych”

- zwraca uwagę o. Kowalczyk.

Duchowny przyznaje, że smutnym jest, iż „jest tak wielu katolików, którzy w ciemno popierają jakiekolwiek działania obecnej władzy”.

- „Ksiądz Tischner mówił o homo sovieticus. Dziś mamy raczej homo ideologicus hodiernus (zideologizowany człowiek współczesności), któremu wiele można wcisnąć tylnymi drzwiami

- konkluduje jezuita.