Informację potwierdził Pałac Elizejski, wskazując na wielomiesięczny impas pomiędzy francuskim koncernem Dassault Aviation a europejskim gigantem Airbus Defence and Space.
Według niemieckiej agencji dpa podczas niedawnych rozmów prezydent Emmanuel Macron i kanclerz Friedrich Merz mieli dojść do wspólnego wniosku, że dalsza realizacja projektu w obecnej formule jest praktycznie niemożliwa.
W oficjalnym komunikacie francuskich władz podkreślono, że „władze niemieckie uznały, że nie jest możliwe wywieranie dalszej presji na firmy zaangażowane w ten projekt”.
Jednocześnie Pałac Elizejski zapewnił, że Francja nie rezygnuje z budowy europejskich zdolności obronnych.
„Władze francuskie będą nadal zachęcać nasze firmy i siły zbrojne do poszukiwania sposobów na realizację ambitnych projektów europejskich, zgodnych z naszymi interesami bezpieczeństwa” – podkreślono.
FCAS miał być odpowiedzią Europy na amerykański program F-35 oraz przyszłe konstrukcje szóstej generacji rozwijane przez USA i Chiny. Projekt zakładał stworzenie nie tylko nowoczesnego samolotu bojowego, ale całego systemu walki obejmującego drony, sztuczną inteligencję, sieci wymiany danych i tzw. combat cloud, czyli cyfrową chmurę pola walki.
Pomysł narodził się w 2017 roku z inicjatywy Emmanuela Macrona i Angeli Merkel. Przez lata był przedstawiany jako jeden z filarów strategicznej autonomii Europy. Dziś staje się symbolem problemów, z jakimi zmaga się europejska współpraca obronna.
Według informacji przekazywanych przez media główną przyczyną kryzysu był spór o podział kompetencji, technologii i praw własności intelektualnej pomiędzy Dassault Aviation, producentem myśliwców Rafale, a Airbusem reprezentującym interesy niemieckiego przemysłu lotniczego.
Już kilka miesięcy temu Friedrich Merz sygnalizował rosnący sceptycyzm Berlina wobec przedsięwzięcia. W lutym tego roku stwierdził, że Niemcy nie potrzebują nowego myśliwca w takim stopniu jak Francja. Wypowiedź ta została wówczas odebrana jako sygnał ostrzegawczy dla całego projektu.
Władze niemieckie uznały, że nie jest możliwe wywieranie dalszej presji na firmy zaangażowane w ten projekt – podano w komunikacje Pałacu Elizejskiego.
