Po serii fałszywych alarmów, wskutek których służby interweniowały wobec dziennikarzy nieprzychylnych rządowi mediów, wczoraj doszła do zdarzenia jeszcze bardziej niebywałego. Straż pożarna wyważyła drzwi do pustego mieszkania rodziny prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Prowokatorzy pozostają nieuchwytni. Tym razem jednak, inaczej niż było to w przypadku wcześniejszych interwencji, rządzący postanowili zademonstrować wyraźniejsze działania. Premier Donald Tusk wziął dziś udział w odprawie, w czasie której zapowiedział przegląd procedur.
- „Musimy się zastanowić czy rzeczywiście wszystkie procedury mają sens. Czy istnieje jakaś przestrzeń zmian procedur, tak aby straż pożarna, policja, pogotowie były bardziej odporne na tego typu fałszywe zgłoszenia. Poproszę także o przegląd stosowania prawa w Polsce”
- poinformował.
Przyznał, że wczorajsze wydarzenia mają negatywny wpływ na sytuację bezpieczeństwa w Polsce. Apelował przy tym, by o skutki prowokacji nie obwiniać służb.
- „Zwracam się do wszystkich, nawet jeśli jest to zapiekła opozycja, żeby nikt nie próbował atakować czy oskarżać straży pożarnej, czy policji, bo oni wykonują swoje zadanie w taki sposób, w jaki wykazują ich doświadczenia, ale też nakazują ich doświadczenia i procedury. Nikt nie zaryzykuje ze straży pożarnej czy z policji, że zginie dziecko czy spłonie mieszkanie”
- mówił lider ugrupowania urządzającego happeningi na granicy polsko-białoruskiej.
Szef rządu podkreślił, że wczorajsza prowokacja jest skierowana w bezpieczeństwo państwa.
- „To wszystko sprawia fatalne wrażenie, już nie mówiąc o tym, że mamy do czynienia z ewidentnym przestępstwem i narażającym poczuciem zagrożenia. (...) Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że wszystkie służby (...) powinny dołożyć maksymalnych wysiłków, żeby dokonać identyfikacji osób, które zajmują się tymi prowokacjami i jak najszybciej doprowadzić do ich zatrzymania”
- powiedział.
- „Jest to uderzenie nie tylko w poczucie bezpieczeństwa rodziny głowy państwa, ale to uderza też w samo poczucie stabilności i bezpieczeństwa państwa jako takiego”
- dodał.
Poinformował przy tym, że w nocy rozmawiał z prezydentem, a szef MSWiA Marcin Kierwiński skontaktował się z przedstawicielem jego kancelarii.
- „Trzeba się zastanowić, dlaczego prawo, które jest teoretycznie bardzo surowe, nie odstrasza sprawców takich prowokacji. To jest szczególnie ważne pytanie, bo przygniatająca część tych fałszywych zgłoszeń to są głupie dowcipy, bardzo często nieletnich”
- stwierdził.
