– „Mamy świadomość, że przeciwnik gra brutalnie i fauluje. Jeśli jednak każdy z naszych kandydatów będzie miał powyżej 2000 głosów obywatelskich i powyżej 25 głosów sędziowskich, będzie bardziej odporny na próby bezpodstawnego zakwestionowania” – mówi Piebiak. Jego zdaniem istnieje ryzyko prób formalnego wykluczania kandydatów pod pretekstem sporów wokół statusu tzw. „neo-sędziów”.

Wybór członków KRS, zgodnie z obowiązującą ustawą, należy do Sejmu. Część środowisk sędziowskich, w tym stowarzyszenia Iustitia i Themis, zapowiada przeprowadzenie własnych „prawyborów” i rekomendowanie kandydatów wyłonionych wewnętrznie. Piebiak ocenia jednak, że takie rozwiązanie nie ma umocowania w przepisach. – „Na końcu procedury i tak będzie parlament. To Sejm dokona wyboru, a nie tylko ‘przyklepie’ wskazane nazwiska” – zaznacza.

Prezes „Prawników dla Polski” podkreśla również rolę prezydenta w procesie nominacyjnym. W jego ocenie głowa państwa nie powinna akceptować rozwiązań, które mogłyby naruszać ustawowe zasady wyboru Rady. – „Nie wyobrażam sobie, żeby prezydent legalizował bezprawie” – stwierdza.

Zarządzenie marszałka Sejmu w sprawie rozpoczęcia procedury wyborczej już obowiązuje, a termin składania zgłoszeń mija w połowie marca. Do tego czasu kandydaci muszą zebrać wymagane podpisy poparcia.