Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że wypowiedzi polityka naruszyły dobra osobiste reżyserki. W efekcie Zbigniew Ziobro został zobowiązany do publicznych przeprosin oraz wpłaty 50 tys. zł na cel społeczny. Sprawa dotyczyła wpisów z 2023 roku, w których polityk porównywał film Holland do propagandy totalitarnych reżimów.

Wyrok wywołał natychmiastową reakcję byłego szefa resortu sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro nie tylko nie zgodził się z decyzją sądu, ale od razy zapowiedział też jej zaskarżenie. „Dzisiejszy wyrok oznacza zgodę na bezkarne znieważanie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy w czasie wojny hybrydowej” – napisał.

Polityk podkreślił, że jego zdaniem orzeczenie wprowadza niebezpieczny standard w debacie publicznej. „Jednej stronie wolno wszystko: obelgi, oszczerstwa (…) Druga strona ma milczeć, przepraszać i płacić” – stwierdził, wskazując na – w jego ocenie – brak równowagi w ocenie wypowiedzi.

Zbigniew Ziobro odniósł się również bezpośrednio do samej Agnieszki Holland, zaznaczając, że kiedyś cenił jej twórczość, ale dziś nie zgadza się z przekazem jej filmów. Jak zaznaczył, spór dotyczy nie tylko jego osoby, ale także „obrony dobrego imienia państwa i żołnierzy”.

Pełnomocnicy reżyserki zwracają natomiast uwagę na prawny wymiar sprawy i podkreślają, że wyrok dotyczy konkretnych naruszeń dóbr osobistych.

Jednocześnie wskazano, że skład orzekający budzi kontrowersje, co może stać się podstawą dalszych działań procesowych.

Poniżej pełne oświadczenie Zbigniewa Ziobry

Oświadczenie

W sprawie wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie wydanego z powództwa Agnieszki Holland.

Dzisiejszy wyrok oznacza zgodę na bezkarne znieważanie polskich żołnierzy i funkcjonariuszy w czasie wojny hybrydowej prowadzonej przeciwko Polsce przez reżimy Putina i Łukaszenki.

Wynika z niego, że Agnieszka Holland może publicznie nazywać polskich żołnierzy, cytuję: „skurw…”, „głupcami w mundurach”, „sadystami”, a nawet oskarżać ich o stworzenie „laboratorium okrucieństwa”. Może również odczłowieczać polityków poprzedniego rządu odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa i nazywać ich „faszystami”, „brunatną hołotą” czy „okupantami Polski”. Przyrównywanie legalnie działających władz demokratycznego państwa, w tym mnie, do stalinowców czy hitlerowców nie zostało przez sąd uznane za coś niedopuszczalnego.

Jednocześnie sąd uznał, że nie wolno mi stwierdzić, iż wywiad Agnieszki Holland promujący film „Zielona granica”, do którego odniosłem się we wpisie na platformie X, był przykładem skrajnie perfidnej, odczłowieczającej i odrażającej propagandy. Nie wolno mi także wskazać, że film ten w sposób fałszywy i haniebny przedstawiał polskich żołnierzy oraz funkcjonariuszy jako sprawców przestępstw, nieludzkiego traktowania migrantów i moralnego zwyrodnienia.

To właśnie jest istota tego wyroku.

Jednej stronie wolno wszystko:

obelgi, oszczerstwa, najcięższe historyczne porównania i publiczne oczernianie ludzi w mundurach.

Drugiej stronie nie wolno nawet użyć mocnej, zdecydowanej oceny w obronie żołnierzy, dobrego imienia państwa i zwykłej prawdy. Ci, którzy stają w obronie Polski, munduru i honoru żołnierza, mają milczeć, przepraszać i płacić.

Tym większy jest mój sprzeciw, że sprawcą tej prowokacji jest osoba, której twórczość kiedyś ceniłem - zwłaszcza wtedy, gdy opowiadała o totalitaryzmach, Holokauście i dramatach historii. Osoba o takiej wiedzy historycznej powinna rozumieć wagę słów, ciężar oskarżeń i odpowiedzialność za publiczne fałszowanie obrazu ludzi pełniących służbę dla państwa. Główną ofiarą tej manipulacji stali się właśnie oni - żołnierze i funkcjonariusze stojący każdego dnia na straży bezpieczeństwa naszych granic, często z narażeniem zdrowia i życia.

Wyrok ten zostanie niezwłocznie zaskarżony.