Dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi twierdzi, że jego rozmowy były podsłuchiwane przez krajowe służby. Jak relacjonował w rozmowie z mediami, miał otrzymać ostrzeżenia, że jego kontakty zostały przechwycone, a zebrane materiały mogły posłużyć do jego zdyskredytowania.
Na te oskarżenia stanowczo odpowiedział Orban, publikując wpis w mediach społecznościowych. „Szabolcs Panyi przyznał, że współpracował nie z jedną, nie z dwiema, ale z trzema europejskimi służbami wywiadowczymi w celu zdyskredytowania rządu węgierskiego” – napisał premier Węgier. W jego ocenie sprawa nie dotyczy jedynie relacji między dziennikarzem a władzą, lecz szerszej presji wywieranej na państwo.
Orban wskazał, że Węgry znajdują się pod „bezprecedensową presją zagraniczną”, ponieważ – jak podkreślił – rząd nie zgadza się na kluczowe decyzje międzynarodowe. „Odmawiamy akceptacji blokady naftowej, nie wpuścimy Ukrainy do Unii i nie pozwolimy, by węgierskie rodziny były zmuszane do płacenia pożyczek wojennych. Właśnie z tym mają problem” – zaznaczył.
Premier poszedł jeszcze dalej, formułując ostrzeżenie o charakterze politycznym: „Nie możemy pozwolić, aby agenci proukraińscy utworzyli tutaj rząd”. W jego przekonaniu nadchodzące wybory będą miały kluczowe znaczenie dla kierunku państwa. „12 kwietnia Węgrzy muszą podjąć decyzję. Fidesz jest bezpiecznym wyborem” – dodał.
It is always darkest before the Resurrection.@panyiszabolcs has admitted that he worked not with one, not two, but three European intelligence services to discredit the Hungarian government, along with the leader of the Tisza party.
— Orbán Viktor (@PM_ViktorOrban) April 3, 2026
It is clear that unprecedented foreign…
