Nowy pierwszy prezes SN obejmuje urząd w jednym z najbardziej napiętych momentów dla polskiego wymiaru sprawiedliwości od wielu lat. W tle pozostają spory dotyczące statusu tzw. „neosędziów”, przyszłości Krajowa Rada Sądownictwa oraz konfliktów wokół reform sądownictwa prowadzonych od 2017 roku.

Podstawę powołania stanowi art. 183 ust. 3 Konstytucji RP, zgodnie z którym pierwszego prezesa Sądu Najwyższego powołuje prezydent spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Kompetencja ta należy do prerogatyw głowy państwa i nie wymaga kontrasygnaty premiera.

Zbigniew Kapiński jest doświadczonym prawnikiem i przez lata orzekał m.in. w Sąd Apelacyjny w Warszawie. Jego nominacja już wywołała szerokie komentarze w środowisku prawniczym i politycznym.

Eksperci podkreślają, że nowy pierwszy prezes SN będzie musiał zmierzyć się z szeregiem wyjątkowo trudnych sporów ustrojowych. Chodzi m.in. o status sędziów powołanych po reformach KRS, relacje z instytucjami europejskimi oraz narastające napięcia pomiędzy częścią środowiska sędziowskiego a obecną władzą.

Sprawa ma również wymiar międzynarodowy. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie wypowiadały się w ostatnich latach na temat zmian w polskim sądownictwie i statusu części sędziów powoływanych z udziałem nowej KRS, do czego nie posiadają umocowania w odpowiednich traktatach.

W centrum uwagi pozostaje także kwestia potencjalnych postępowań przed Trybunałem Stanu oraz możliwych dalszych zmian ustawowych dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

Kadencja I Prezesa Sądu Najwyższego trwa sześć lat. Wielu obserwatorów uważa, że najbliższe lata mogą przesądzić o przyszłym kształcie całego polskiego systemu sądowniczego.