2. To co się dzieje od ponad tygodnia na stacjach benzynowych, nie powinno być dla rządu Tuska zaskoczeniem, jasne było przecież, że konflikt z Zatoce Perskiej, gdzie znajdują się czołowi producenci i jednocześnie eksporterzy ropy naftowej i gazu ziemnego, musiał wywołać reakcję na rynku światowym. Ceny ropy naftowej w ciągu ostatnich 10 dni, wzrosły w przypadku ropy Brent z ok 70 USD za baryłkę do ponad 100 USD za baryłkę w ostatni poniedziałek i wszystko wskazuje na to, że tendencja wzrostowa na tym rynku będzie utrzymywać, natomiast ceny gazu wzrosły już o ponad 60%, a kontrakty na gaz opiewają już na co najmniej 64 euro za MWh. Ponieważ konflikt w Zatoce Perskiej wg między innymi zapowiedzi prezydenta Trumpa, potrwa przynajmniej 4-5 tygodni, więc sytuacja na rynkach surowców energetycznych może wrócić do stanu sprzed kryzysu, dopiero za kilka miesięcy.
3. Już tydzień temu na posiedzeniu rządu premier Tusk próbował zmierzyć się z rosnącymi cenami paliw, ale wyszło jak zwykle, czyli byle jak. Premier wypowiedział się, a jakże, jak zachowa się w tej sytuacji spółka paliwowa i gazowa Orlen, mianowicie że „Orlen użyje narzędzi finansowych na przykład związanych z marżą tak, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce”. Orlen to spółka giełdowa i ta wypowiedź premiera wywołała gwałtowną przecenę akcji tej firmy z ok 120 zł za akcję do ok 115 zł za akcję, co oznacza obniżenie wyceny całej spółki o około 5 mld zł z czego dokładnie połowa przypadła na Skarb Państwa. Ale ani wtedy, ani teraz, premier Tusk nawet nie zająknął się o możliwości użycia do obniżki cen paliw, instrumentów, które są w jego kompetencjach, takich jak wskazane w projekcie ustawy PiS, a więc stawek VAT, akcyzy i podatku od sprzedaży detalicznej.
4. Drastyczny wzrost cen paliw, szczególnie oleju napędowego, uderzył z całą siłą w polskich rolników, którzy właśnie rozpoczynają wiosenne prace polowe, a tak drogie paliwo będzie miało wpływ na koszty wytwarzania, co przy obecny bardzo niskim poziomie cen na większość produktów rolnych, jeszcze bardziej pogłębi nieopłacalność produkcji rolnej. Poważnym składnikiem kosztów wytwarzania w rolnictwie są także ceny nawozów sztucznych, a te także zapewne gwałtownie wzrosną, bowiem gaz ziemny aż w 80% decyduje o kosztach ich wytworzenia. Spółka giełdowa tarnowskie Azoty, także spółka Skarbu Państwa, podjęła decyzje i wydała komunikat „o tym wycofuje zamówienia na nawozy azotowe, a także odwołuje wszystkie cenniki na nawozy azotowe o obowiązujące w spółkach Grupy Azoty”. A więc spółka Skarbu Państwa, przewidując wzrost cen gazu ziemnego, który jak już wspomniałem, aż w ok 80% decyduje o kosztach wytwarzania nawozów sztucznych, chce zarobić dodatkowo na rolnikach, bo chce im sprzedać po znacznie wyższych cenach, nawozy wyprodukowane z tańszego gazu i nie ma na to reakcji ani ministra Aktywów Państwowych, ani ministra rolnictwa.
5. Jeszcze w kampanii wyborczej roku 2023, Donald Tusk na spotkaniach ze swoimi zwolennikami, swobodnie ustalał cenę benzyny na poziomie 5,19 zł za litr, gdy tylko wróci do rządzenia w Polsce, teraz kiedy rządzi, publicznie twierdzi, że nie ma wpływu na ceny paliw. Wczoraj na konferencji prasowej pytany o reakcję rządu na gwałtownie rosnące ceny paliw, odsyłał dziennikarzy do innego Donalda, czyli prezydenta Trumpa, choć przecież to oczywiste, że wysokość podatków zawartych w cenach paliw, to jak najbardziej kompetencje premiera polskiego rządu. Wygląda na to ,że rząd Tuska przyjął w sprawie cen paliw strategię na przeczekanie ale wzrost cen paliw ale także gazu ziemnego jest tak gwałtowny i duży, że przeczekać się jednak tego nie da.
