Ataki wymierzone w obiekty energetyczne w regionie przygranicznym są interpretowane jako odpowiedź na trwające rosyjskie naloty rakietowe i dronowe na ukraińskie miasta. W ostatnich miesiącach Rosja wielokrotnie uderzała w infrastrukturę energetyczną Ukrainy, powodując długotrwałe przerwy w dostawach prądu i ciepła m.in. w Kijowie i Charkowie.
Ukraińskie działania w obwodzie biełgorodzkim wpisują się w strategię przenoszenia kosztów wojny na zaplecze logistyczne agresora. Celem są przede wszystkim stacje transformatorowe, linie przesyłowe i magazyny paliwowe obsługujące rosyjskie zaplecze wojskowe przy granicy.
Biełgorod, liczący ok. 300 tys. mieszkańców, należy do największych rosyjskich ośrodków położonych najbliżej granicy z Ukrainą. Uszkodzenia infrastruktury energetycznej spowodowały tam lokalne black-outy i zakłócenia w systemie ciepłowniczym. W części osiedli mieszkańcy zgłaszali brak ogrzewania i wody, a władze regionalne wprowadzały awaryjne przerwy w dostawach energii.
Eksperci wojskowi wskazują, że Ukraina coraz częściej odpowiada na rosyjską strategię niszczenia infrastruktury cywilnej uderzeniami w zaplecze energetyczne po stronie rosyjskiej. Ma to podwójny efekt: ogranicza zdolności logistyczne armii oraz wywołuje presję społeczną w regionach przygranicznych Federacji Rosyjskiej.
W praktyce oznacza to stopniowe rozszerzanie działań wojennych poza linię frontu i włączanie infrastruktury energetycznej obu państw w konflikt o charakterze wyniszczającym.
