Jednym z pierwszych samorządowców, którzy zdecydowali się na taki krok, był Christophe Barthès. W Carcassonne usunięto flagę UE z balkonu ratusza, a jej miejsce zajęła flaga Francji. Mer nie krył swojej motywacji i napisał w mediach społecznościowych: „Precz z flagami europejskimi przy ratuszu! Niech zawiewają francuskie flagi”.
Podobne decyzje zapadły w innych miejscowościach. W Harnes mer Anthony Garenaux-Glinkowski poinformował o usunięciu nie tylko flag UE, ale również sztandaru Ukrainy. Z kolei w Cagnes-sur-Mer nowy włodarz Bryan Masson opublikował zdjęcie ratusza, na którym widoczne były już wyłącznie flagi narodowe, komentując krótko: „Życzę wszystkim udanego tygodnia!”.
Sprawa szybko stała się tematem ogólnokrajowej dyskusji. Z jednej strony zwolennicy takich decyzji podkreślają znaczenie suwerenności i symboliki narodowej. Z drugiej – przeciwnicy widzą w tym nawet wyraźny sygnał polityczny i próbę podważania wspólnotowego charakteru Europy.
Warto zauważyć, że francuskie prawo nie nakłada obowiązku stałego wywieszania flag Unii Europejskiej na budynkach publicznych. Wyjątek stanowi jedynie 9 maja, czyli Dzień Europy. W pozostałych dniach obligatoryjna pozostaje jedynie flaga Francji, co daje samorządom znaczną swobodę w tej kwestii.
Na działania merów zareagowali przedstawiciele rządu. Laurent Saint-Martin Haddad w rozmowie z agencją AFP ocenił, że „to jest populizm, który pokazuje, że Zjednoczenie Narodowe się nie zmieniło”. Polityk postawił też pytanie o konsekwencję takich decyzji: czy samorządowcy, którzy rezygnują z symboli Unii, będą równie gotowi zrezygnować z funduszy europejskich wspierających rolnictwo i inwestycje.
