Według danych przywoływanych przez magazyn, Iran eksportuje obecnie „2,4–2,8 mln baryłek ropy naftowej i produktów ropopochodnych dziennie”, z czego „1,5–1,8 mln baryłek to ropa”. Co istotne, „to tyle samo, jeśli nie więcej niż średnia z zeszłego roku”.

Kluczowy jest jednak nie tylko wolumen, ale i ceny. Surowiec sprzedawany jest dziś drożej, a infrastruktura energetyczna kraju – jak podkreślono – „stała się bardziej odporna na ataki powietrzne i sankcje”. W efekcie, jak konkluduje źródło, Iran „wygrywa wojnę energetyczną”.

Oficjalnie eksportem zajmuje się Narodowa Irańska Kompania Naftowa, jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. „W praktyce sprzedażą surowca zajmują się różne struktury władzy – od Ministerstwa Spraw Zagranicznych po policję i fundacje religijne” – czytamy.

Według informacji przywoływanych przez tygodnik, cały system kontroluje zaledwie „ok. 20 osób”, z których wiele powiązanych jest z Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Formacja ta, posiadająca własne zaplecze militarne i gospodarcze, odgrywa kluczową rolę w zarządzaniu zarówno wydobyciem, jak i transportem ropy.

Szczególne znaczenie ma kontrola nad strategicznymi szlakami. IRGC „zacieśnił kontrolę nad transportem ropy naftowej, w tym Cieśniną Ormuz”, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw surowca. Strażnicy „z wyprzedzeniem otrzymują informacje o tankowcach”, a jednostki morskie eskortują je przez newralgiczne odcinki.

Jednocześnie Iran stosuje szeroki wachlarz metod maskowania pochodzenia ropy. Tankowce „kradną dane innych statków, fałszują dokumenty i zmieniają współrzędne”, a także dokonują przeładunków „na otwartym morzu u wybrzeży Malezji lub Singapuru”. To praktyki znane w branży jako operacje „ship-to-ship”, utrudniające identyfikację źródła surowca.

Największym klientem pozostają Chiny. Jak wskazano, „ponad 90 proc. irańskiej ropy naftowej ostatecznie trafia do Chin”, głównie do około stu mniejszych rafinerii w prowincji Szantung. Oficjalnie funkcjonują one jako podmioty niezależne, co pozwala ograniczyć ryzyko sankcji, choć w praktyce współpracują z większymi strukturami państwowymi.

Istotnym elementem systemu jest także sposób rozliczeń. „Kupujący […] nie płacą Teheranowi bezpośrednio, lecz przelewają pieniądze na jednorazowe rachunki powiernicze”, zakładane w małych bankach. Konta te często rejestrowane są na firmy-słupy, a środki przepływają przez „łańcuch innych rachunków” zanim trafią do odbiorcy wskazanego przez Iran.