Przemawiając na kongresie CDU w Stuttgarcie kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że „wojna na Ukrainie trwać będzie wkrótce już 4 lata. To dłużej niż II wojna światowa”. Na szokujące słowa szefa niemieckiego rządu, który najwyraźniej podziela sowiecką narrację na temat rozpoczęcia wojny wraz z napaścią na ZSRR, a nie na Polskę, reagują politycy opozycji. Nie ma natomiast żadnej reakcji ze strony rządu, o co przy okazji konferencji prasowej dziennikarka Telewizji wPolsce24 zapytała ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego.
- „Ta wypowiedź pana kanclerza jest niefortunna i przede wszystkim nieprecyzyjna. A co do kroków dyplomatycznych, to ja jestem ministrem spraw wewnętrznych i wszystko, co w ramach granic Polski. To pytanie proszę formułować do ministra Radosława Sikorskiego”
- odpowiedział.
Dalej jednak minister Kierwiński zaczął bagatelizować wypowiedź kanclerza Merza.
- „Żebyśmy jednak nie stracili z obszaru widzenia tego, co najważniejsze, bo jeśli słowa pana kanclerza nie są precyzyjne i nie oddają prawdy historycznej to mówiąc szczerze w kontekście tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, skali wyznawań, które stoją przed całym cywilizowanym światem, to muszę powiedzieć, że bardziej zajmujemy się tym, jak pomóc Ukrainie, żeby wygrała tę wojnę i zatrzymała swoja suwerenność, a nie rozliczeniem naszych partnerów z nieprecyzyjności, jeśli chodzi o wyliczenia długości trwania II wojny światowej”
- oświadczył.
