Dodała, że wspominając o lobotomii ma na myśli operację specjalną bezmyślnie obiecującą uzdrowienie. „Łatwo się nabrać. Zwłaszcza, jeśli dręczą nas lęki” – pisze.
„«Financial Times» doniósł, że szefowa Europejskiego Banku Centralnego, Christine Lagarde, zrezygnuje przed upływem kadencji, żeby przyspieszyć moment nominacji swojego następcy. Wg harmonogramu jej urzędowanie zakończyłoby się po zakończeniu prezydentury E. Macrona. Czyli po wyborach we Francji, które za rok. Zabieg z rezygnacją ma zapobiec sytuacji kiedy szefa EBC wybierałby następca Macrona, którym wedle sondaży mogą być Marine Le Pen lub Jordan Bardella. Profesor Frankfurckiej Szkoły Finansów Emanuel Moench mówi wprost, że to racjonalna strategia, ponieważ proces decyzyjny z udziałem Macrona będzie łatwiejszy, niż negocjacje z Le Pen lub Bardellą, którzy mają inną wizję roli banku centralnego, niż dominująca do tej pory. Los pani Lagarde jest mi obojętny. Chodzi o coś zupełnie innego. Sprawa ta dowodzi, że elity europejskie poważnie biorą pod uwagę możliwość wygranej w wyborach prezydenckich RN czyli Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement national)” - zauważa w dalszej części swojego tekstu.
Dodaje, że antycypują one ewentualne tego następstwa. Wspomniała, że wybory parlamentarne w Niemczech odbędą się dopiero za 3 lata i za wcześnie na prognozy, mimo to wedle wszelkcih sondaży co czwarty Niemiec chce głosować na AfD – tyle, co na rządzącą CDU (26 proc.). Wskazuje, co oznaczałoby to dla Polski:
„Uznanie AfD za organizację "prawicową ekstremistyczną" przez 4 kraje związkowe niczego nie zmieniło. Najwyraźniej propozycje głównego nurtu nie są satysfakcjonujące dla wielu Niemców. Ani Francuzów, skoro RN i AfD permanentnie zwiększają liczbę zwolenników. A ich wybór przy urnach będzie miał znaczenie także dla nas. Na dobre i złe [...] ”.
Wspomniała też, że obecnie UE jest bezbronna i niegotowa na ewentualny konflikt z Rosją, a także że nie wiadomo, co w razie ataku na wschodnią flankę zrobiłyby dwa główne państwa UE, ponieważ nie wiemy kto i na bazie jakiego programu wygra wybory w Paryżu i Berlinie. Z tego względu uważa ona, że:
„Dlatego poczynania Czarzastego uważam za arcy- szkodliwe. Sądzę, że celem jego zagrywki było uwiarygodnienie się poprzez manifestację „niezależności” od Ameryki. Szkoda, że podobnej niezależności nie wykazywał wobec ZSRR. Bo okupacja amerykańska nam nie grozi, a okupacja sowiecka była faktem. Nawet jeśli nie znosimy Trumpa, to demonstracyjne lekceważenie okazywane oficjalnie przez 'drugą osobę w państwie', jest działaniem bezdennie nieodpowiedzialnym, ponieważ podważa naszą polisę ubezpieczeniową. To nie jest polisa w 100 % pewna, ale nikt lepszej dla nas dziś nie ma”.
Cały tekst warto przeczytać tutaj.
