W ocenie części środowisk politycznych i publicystycznych taka retoryka ma zastępować merytoryczną odpowiedź na poważne wątpliwości dotyczące programu.

Premier przekonywał, że z instrumentu SAFE do Huty Stalowa Wola może trafić ponad 20 mld zł, powołując się na prognozy Agencji Uzbrojenia. Krytycy rządu wskazują jednak, że mechanizm ten – jako system pożyczkowy UE – wiąże się z warunkowością podobną do tej stosowanej przy Krajowym Planie Odbudowy. Oznaczałoby to możliwość wstrzymywania środków w razie sporów z instytucjami unijnymi o praworządność. Co wtedy z bezpieczeństwem naszego kraju?

W debacie publicznej pojawiają się także zarzuty, że SAFE w praktyce sprzyjałby przede wszystkim największym producentom uzbrojenia w Europie Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech i Francji, a jednocześnie pogłębiałby finansową zależność państw korzystających z pożyczek. W tym kontekście przeciwnicy rządu Tuska wprost oskarżają go o promowanie rozwiązań korzystnych dla gospodarek zachodnich kosztem suwerenności decyzyjnej Polski.

Komentatorzy podnoszą też, że sięganie po obraźliwy język wobec oponentów może świadczyć o słabości argumentacji i próbie odwrócenia uwagi od sporów wokół strategicznych skutków SAFE dla polskiego przemysłu obronnego i finansów publicznych, ale także od innych porażek obecnego rządu.