2. Przypomnijmy, że ponad rok temu bo w styczniu 2025 roku Sejmik województwa lubelskiego zwrócił uwagę rządowi Tuska, że realizacja strategicznej dla Polski inwestycji „Centrum Logistyczne Małaszewicze” jest jego obowiązkiem ustawowym. Sejmik przypomniał rządowi Tuska, że Sejm miażdżącą większością w 2023 roku, przyjął ustawę o konieczności realizacji tego przedsięwzięcia, wpisując do niej precyzyjną ocenę jego skutków finansowych, co wiązało się z koniecznością zapewnienia finansowania z budżetu państwa w wysokości ok. 3 mld zł. Po raz kolejny senator Bierecki z województwa lubelskiego, przypomniał także, że port przeładunkowy Małaszewicze już w obecnym kształcie przynosi do budżetu państwa w związku z głównie chińskim eksportem i importem, realizowanym przez 15 par pociągów przyjmowanych w ciągu doby, przynoszą rocznie około 8 mld zł w postaci i ceł i podatków.
3. Jego zasadnicza rozbudowa pozwoliłaby na podwojenie tego przywozu i wywozu towarów do 30 par pociągów w ciągu doby, co znacząco zwiększyłoby dochody budżetowe z cel i podatków. Niestety inwestycja w rozbudowę portu kolejowego w Małaszewiczach jest na kursie kolizyjnych z interesami portów morskich takich jak Hamburg, Antwerpia, Amsterdam i gdyby została zrealizowana, odebrałaby cześć dochodów podatkowych i celnych Niemiec i Holandii. Stąd jak się wydaje decyzje rządu Tuska o zatrzymaniu jej realizacji, czego dobitnym wyrazem jest po raz kolejny przedłużenie konieczności przeprowadzenia wyliczeń, które mają udowodnić efektywność ekonomiczną przedsięwzięcia. Tyle tylko, że te wyliczenia zostały już przeprowadzone już kilka razy, co więcej dotychczasowa wydajność podatkowa i celna portu kolejowego w Małaszewiczach, nie powinna pozostawiać żadnych wątpliwości. Przedsięwzięcie prowadzą dwie spółki Skarbu Państwa, PKP PLK S.A i PKP Cargo S.A, które są nadzorowane przez ministra infrastruktury, ale jak się okazuje pod rządami Tuska straciły do niego serce i stąd już dwa lata opóźnienia w podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji w tej sprawie.
4. Niestety wszystko wskazuje na to, że inwestycja w rozbudowę portu kolejowego Małaszewicze, to ten sam modus operandi co CPK, rozbudowa portów morskich, w tym budowa portu kontenerowego w Świnoujściu, czy budowa I elektrowni atomowej. Wszędzie kontrole, audyty i odwlekanie decyzji, aby nie powiedzieć Polakom, że są one nie do udźwignięcia w pierwotnym kształcie dla budżetu państwa, trzeba je więc odchudzić, zrezygnować z części przedsięwzięć albo opóźnić. Rządzący nie mówią tylko, że tak naprawdę podstawowym powodem ich ograniczania, albo wprost blokady jest kolizja z niemieckimi interesami i dlatego nie będą albo realizowane w ogóle, albo muszą przejść gruntowne przeorientowanie, co oznacza przesuniecie ich realizacji o kolejne kilka lat, a być może całkowite ich zaniechanie.
5. Niestety to stwierdzenie sprzed kliku lat wiceprzewodniczącego KO i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego „ po co nam CPK skoro mamy lotnisko w Berlinie”, działa jak swoiste przekleństwo. Mamy przecież nie tylko lotnisko w Berlinie ale i we Frankfurcie, po co więc nam hub przesiadkowy łączący Azję i Europą i Ameryką pomiędzy Łodzią i Warszawą, a także po co nam w tym miejscu lotnisko cargo, po co nam rozbudowa portów morskich, po co port kontenerowy w Świnoujściu, skoro stwarzają konkurencję dla portów niemieckich , po co nam tak ze rozbudowa portu kolejowego Małaszewicze, skoro uderzy ona znowu w interesy portów niemieckich i holenderskich. Trochę inny przypadek to elektrownia atomowa, bo ona nie jest konkurencją dla niemieckich elektrowni, te zostały powiem niedawno ostatecznie zamknięte i w konsekwencji skoro w Niemczech ich już nie ma, to nie może być ich także w Polsce, bo te stwarzałyby dodatkowe zagrożenie dla Niemiec. Niestety te wszystkie przykłady blokady i opóźniania strategicznych dla Polski inwestycji rozpoczętych przez rząd PiS, pokazują , że tak naprawdę przede wszystkim liczą się dla rządu Tuska, interesy niemieckie, a nie polskie i blokowanie rozbudowy węzła logistycznego Małaszewicze, to potwierdza.
