20 maja, w czasie przesłuchania prezesa TV Republika Tomasza Sakiewicza w Prokuraturze Krajowej, do jej gmachu weszła grupa dziennikarzy tej telewizji wspólnie z posłami Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie próbowali przeprowadzić kontrolę poselską, a dziennikarze rejestrowali te czynności. Wejście do budynku miał im umożliwić zastępca prokuratora generalnego Tomasz Janeczek. Chwilę po tym wydarzeniu prokurator ten został zawieszony w obowiązkach. Teraz w Prokuraturze Krajowej powołano specjalny zespół, który ma zbadać obecność dziennikarzy w budynku. Na jego czele stanęła znana z aktywnego komentowania życia  politycznego i wyrażania niechęci wobec opozycji w mediach społecznościowych prok. Ewa Wrzosek. Co jednak zdumiewające, jak donosi portal Niezależna.pl, prok. Wrzosek nie została przy tym odwołana z delegacji w ministerstwie.

- „W mojej ocenie realne kierowanie pracą takiego zespołu będzie fikcją. Wynika to z pragmatyki służbowej oraz funkcjonalności takiego zespołu, czy zasad logicznego rozumowania. Jak można kierować pracą zespołu, wykonywać czynności, na bieżąco wydawać polecenia, pracować w ramach zespołu, który funkcjonuje w konkretnej jednostce prokuratury - nie pracując w tej jednostce?”

- zastanawia się cytowany przez portal, anonimowy prokuratur.

Inny z rozmówców portalu zauważa, że prok. Wrzosek „nie może być delegowana do pracy w dwóch miejscach na raz w tym samym czasie”.

- „Jeśli została przydzielona do zespołu w Prokuraturze Krajowej będąc w Ministerstwie Sprawiedliwości, to mówi wszystko o funkcjonowaniu takiego zespołu”

- stwierdził.