Skończył się czas na podpisywanie umów z polskimi przedsiębiorstwami w ramach programu SAFE. Rządzący pochwalili się kontraktami na 120 mld zł. Problem w tym, że jak się okazuje… nie podpisywano nowych kontraktów, a jedynie zmieniano źródło finansowania starych. Wiemy to dzięki szczerości pełnomocnik rządu ds. SAFE, która gościła na antenie RMF24.
- „Jak ludzie to słyszą, to każdy ma taką myśl: Jezus Maria, nie da się wydać 120 miliardów złotych rozsądnie i i porządnie w trzy dni”
- zauważył red. Grzegorz Sroczyński.
Wówczas Sobkowiak-Czarnecka wyjaśniła, że rząd tak naprawdę nie zawierał nowych kontraktów, a jedynie aneksował te, które pierwotnie miały być finansowane z budżetu państwa.
- „Ja od początku pracy nad mechanizmem SAFE mówiłam o tym, że sama formuła wydawania środków, ona się nie zmienia. Zmienia się tylko źródło finansowania. SAFE jest nowym źródłem finansowania”
- powiedziała bez zażenowania.
Okazuje się więc, że cały SAFE ma zwyczajnie… zasypać wygenerowaną przez rząd Donalda Tuska dziura budżetową.
Ojojoj nasza płacząca królewna Sobkowiak - Czarneckiej dzisiaj w RMF przyznała, że w sumie, to i tak wszystkie umowy, które podpisano na SAFE byłyby zrealizowane, czy z tą pożyczką, czy nie :)))
— Jan Molski 🇵🇱 (@JanMolskiIII) June 1, 2026
Pięknie się odkrywają. A teraz cyk o Donek zrobi wielką konferencję prawda? :) pic.twitter.com/jNJ02dhqBQ
