2. To stwierdzenie wywołało wręcz szok w opinii publicznej, bo sytuacja w ochronie zdrowia dramatycznie pogarsza się z miesiąca na miesiąc, a reakcja minister na ten stan rzeczy, polega na wydawaniu kolejnych rozporządzeń, które oznaczają kolejne cięcia wydatków NFZ, co będzie się przekładać na dalsze pogarszanie sytuacji pacjentów. A przecież obecna minister zdrowia, to osoba, która jeszcze rok temu zarządzała dużą spółką skupiającą 4 szpitale w Trójmieście, zarządzane przez samorząd województwa pomorskiego i aż dziw bierze, że jest ona, aż tak odklejona od rzeczywistości w ochronie zdrowia, będącej przecież w dużej mierze pochodną jej decyzji w tym sektorze.

3. Cześć z nich to kontynuacja procesów, które zaczęły się już na początku 2024 roku ,kiedy resort zdrowia określił, że oddział położniczo-ginekologiczny może przetrwać w szpitalu, tylko wtedy kiedy odbywa się na nim przynajmniej 400 porodów rocznie, co spowodowało, że ograny założycielskie dla szpitali, a więc powiaty i gminy, zdecydowały o likwidacji już co najmniej 40. takich oddziałów w całym kraju. Z kolei od niedawna obowiązuje rozporządzenie już tej ministra zdrowia, które pozwala na uzyskanie finansowych bonusów za likwidację oddziałów funkcjonujących całodobowo, albo ich zamianę na oddziały planowe, czy też oddziały procedur jednodniowych. Ten bonus to 50% dotychczasowego ryczałtu na funkcjonowanie oddziału, płacone przez NFZ, aż przez 2 lata, jednak pod warunkiem jego likwidacji, albo też wspomnianej zamiany na oddział z przyjęciami planowanymi, czy procedurami jednodniowymi, a więc znacznie „tańszymi” od tych dotychczasowych, ale nie koniecznie lepszych dla pacjentów. Pomysł aby płacić szpitalom 50% dotychczasowego ryczałtu i to przez 2 lata, za to tylko, że nie będzie się na tym oddziale przyjmować pacjentów i ich leczyć, jest dosłownie „z piekła rodem”, bo wręcz wymusza na samorządach, będących organem założycielskim dla szpitali, do których jest on adresowany, tego rodzaju decyzje.

4. Z kolei od 1 lipca tego roku ruszy realizacja sztandarowego pomysłu minister zdrowia na cięcia w wydatkach na ochronę zdrowia, nazwany ładnie brzmiącą, choć brutalną w skutkach, „konsolidacją szpitali”, głównie powiatowych, prowadzonych przez jeden organ założycielski, np. związek tych samorządów. Na ten cel minister zdrowia chce przeznaczyć aż ponad 1,1 mld zł „ukradzione” z Funduszu Medycznego i mają to być bezzwrotne granty o charakterze inwestycyjnym, adresowane do tych samorządów, nawet do wysokości 70 mln złotych, choć ze względu na wielkość środków, będą to raczej zasilenia po kilkanaście milionów złotych na jeden projekt konsolidacyjny. Ma to być finansowa zachęta do podejmowania tego rodzaju decyzji przez samorządy i zapewne część z nich zdecyduje się na łącznie szpitali na terenie kilku powiatów i likwidację dublujących się oddziałów szpitalnych, głównie dlatego, że mają one gigantyczne długi, więc każde dodatkowe środki będą chętnie przyjmowane, mimo konieczności podjęcia decyzji o charakterze likwidacyjnym.

5. Oprócz pomysłów likwidacyjnych i konsolidacyjnych, kolejnym obszarem cięć forsowanych przez minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej. W sektorze prywatnym ochrony zdrowia natychmiast nastąpiła reakcja na ten stan rzeczy, firmy oferujące usługi tomografii komputerowej, czy rezonansu magnetycznego w związku z tym, że są to badania drogie, od niedawna oferują możliwość rozłożenia płatności za nie na raty z ich zerowym oprocentowaniem.

6. Ta sytuacja musiała na tyle zirytować premiera Tuska i jego PR-owców, że na wczorajszym posiedzeniu rządu, niespodziewanie zajął się transkrypcją aktów związków zawieranych przez pochodzące z Polski pary jednopłciowe zagranicą. Kiedy w 2025 roku w trakcie kampanii prezydenckiej w sprawie jednego z takich związków, zapadło rozstrzygnięcie TSUE, Donald Tusk , nie chcąc pogarszać szans na wybór swojego kandydata Rafała Trzaskowskiego, zdecydowanie twierdził, że sądy europejskie, nie będą nam urządzały kraju. Minął nie cały rok, a Donald Tusk zmienił zdanie i wczoraj wręcz poszturchując swoich ministrów od cyfryzacji i spraw wewnętrznych, zażądał, aby ci natychmiast doprowadzili do uzgodnień w tej sprawie i wydali stosowne rozporządzenie, które pozwoli na dokonywanie takiej transkrypcji przez Urzędy Stanu Cywilnego. A więc klasyczne odwracanie uwagi od dramatu w ochronie zdrowia w dużej mierze spowodowanej przez jego wybrankę i przeniesienie jej na transkrypcję aktów związków par jednopłciowych, co ma opierać się o rozporządzenie w oczywisty sposób sprzecznego z Konstytucją RP. Ba zapowiedział przyszłe prace ustawowe w tej sprawie, nie jest wprawdzie jasne czy chodzi o projekt rządowy , czy też projekt poselski przygotowany w Sejmie, co oznacza, że ma zamiar wprowadzić debatę na ten temat do kampanii parlamentarnej, licząc na wywołanie emocji społecznych, które jak zapewne Tusk zakłada, będą sprzyjać jego formacji.