Niemiecki nadawca poinformował, że do końca 2026 roku zamknie około połowy swoich kont na X, w tym profil @dw_polski. W komunikacie wskazano, że „warunki dla treści dziennikarskich na X zmieniły się w sposób widoczny”, a prowadzenie działalności na platformie wymaga „coraz większego nakładu pracy i zasobów”. Deutsche Welle zarzuca serwisowi „dezinformację”, „mowę nienawiści” oraz promowanie „kontrowersyjnych i ekstremistycznych treści”.
DW podkreśla jednak, że nie opuszcza platformy całkowicie. Konta mają pozostać aktywne m.in. w… Rosji i Iranie, gdzie — jak twierdzi niemiecki nadawca — X nadal jest jednym z ważnych źródeł niezależnych informacji. Sam ten fakt pokazuje paradoks całej sytuacji. Platforma Elona Muska okazuje się użyteczna tam, gdzie funkcjonują autorytarne systemy ograniczające wolność mediów, ale jednocześnie coraz bardziej niewygodna dla części zachodnioeuropejskich środowisk politycznych i medialnych.
Sprawa ma również wyraźny kontekst polityczny. Jak przypomina portal netzpolitik.org, pod hasłem „#WirVerlassenX” z platformy zaczęły wycofywać się niemieckie środowiska związane z SPD, Zielonymi i Lewicą. We wspólnym oświadczeniu napisano: „X pogrążył się w chaosie. Polityczne debaty żyją z wymiany informacji, która dociera do ludzi i informuje. X natomiast coraz bardziej promuje dezinformację”.
Dla wielu komentatorów problemem może być jednak nie sama „dezinformacja”, ale fakt, że platforma po przejęciu przez Elona Muska stała się znacznie mniej podatna na polityczną kontrolę i bardziej otwarta na pluralizm opinii. W praktyce oznacza to obecność treści konserwatywnych, antyestablishmentowych i krytycznych wobec dominującej narracji części zachodnich mediów oraz instytucji unijnych.
Szczególnie symboliczne jest zamknięcie profilu @dw_polski. Przez lata był on aktywnym uczestnikiem polskich debat politycznych i społecznych. Krytycy Deutsche Welle wielokrotnie zarzucali niemieckiemu nadawcy ideologiczną jednostronność oraz promowanie narracji zgodnych z niemieckim mainstreamem politycznym i linią instytucji UE. Teraz część komentatorów wskazuje, że wycofanie się z X może oznaczać odejście od bardziej pluralistycznej i mniej kontrolowanej przestrzeni debaty publicznej.
Co ciekawe, mimo krytyki platformy inne niemieckie media publiczne, takie jak ARD, ZDF czy Tagesschau, nadal pozostają na X, choć same przyznają, że obecność tam „staje się trudniejsza”. Jednocześnie alternatywne platformy — Bluesky, Threads czy Mastodon — zdobywają popularność głównie wśród elit medialnych i politycznych, ale nadal nie są w stanie konkurować z globalnym zasięgiem X.
Cała sprawa pokazuje, że spór o serwis Muska dawno przestał być jedynie technologiczną dyskusją o mediach społecznościowych. Coraz częściej dotyczy fundamentalnego pytania o granice wolności słowa, moderacji treści oraz prawa obywateli do prowadzenia nieskrępowanej debaty publicznej poza kontrolą politycznych i medialnych centrów wpływu.
Zenon Witkowski
