Pałac Prezydencki argumentuje jednak, że takie rozwiązanie niesie poważne konsekwencje społeczne. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz mówił w Polsat News: „Trudno jest zgodzić się z taką sytuacją, że rozwód typu Las Vegas będzie rozwiązaniem, które ma sprzyjać demografii”. Jak podkreślił, w świetle konstytucji instytucja małżeństwa „pozostaje pod szczególną ochroną państwa”, a jej osłabianie w warunkach kryzysu demograficznego budzi poważne wątpliwości.
Prezydent zwracał uwagę, że uproszczenie procedury do kilku podpisów mogłoby prowadzić do traktowania małżeństwa jako „związku na próbę”. W ocenie jego otoczenia rozwód powinien pozostać procesem sądowym. „Oczywistym jest, że są takie związki, w których nie dojdzie do porozumienia i małżonkowie zechcą się rozwieść. Ale to powinna być normalna procedura sądowa” – zaznaczył Leśkiewicz.
Zupełnie inaczej decyzję prezydenta ocenia Ministerstwo Sprawiedliwości. Minister Waldemar Żurek zarzucił głowie państwa blokowanie zmian ułatwiających życie obywatelom. „Po raz kolejny zawetował zmiany, które miały usprawnić postępowania sądowe. Tym razem chodziło o najprostsze rozwody: dwoje dorosłych ludzi, bez małoletnich dzieci, bez walki o winę, bez konfliktu” – przekonywał.
Rzecznik prezydenta odpowiedział, że problemem nie jest sama procedura rozwodowa, lecz niewydolność systemu. „Minister Żurek nie potrafi sobie poradzić z wymiarem sprawiedliwości i z kolejkami w polskich sądach” – stwierdził, dodając, że „znakiem rozpoznawczym polskiego rządu są kolejki do sądów i kolejki do lekarzy”.
Spór wokół ustawy wpisuje się w szerszą debatę o roli państwa w ochronie rodziny i o tym, czy uproszczenie procedur prawnych powinno być nadrzędne wobec skutków społecznych, jakie mogą z nich wynikać.
