Problem w tym, że Siwiec kieruje Kancelarią Sejmu od 24 listopada 2025 roku. To stanowisko znajduje się w centrum obiegu informacji państwowych, w tym dokumentów dotyczących bezpieczeństwa narodowego oraz współpracy międzynarodowej. Sam zainteresowany przekonuje, że z mocy ustawy ma dostęp do tajemnic państwowych, a formalne postępowanie jest wymagane wyłącznie przy wyższych klauzulach. Jednak fakt, że po niemal trzech miesiącach od objęcia funkcji wciąż nie zakończył procedury, rodzi co najmniej poważne wątpliwości.

Siwiec tłumaczy opóźnienie koniecznością zgromadzenia licznych dokumentów – od aktów notarialnych po dane dotyczące kontaktów z obcokrajowcami. Podkreśla, że w przeszłości, jako szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w latach 1997–2004, pozytywnie przeszedł podobne postępowanie. – „Teraz z pełną pokorą robię to po raz drugi” – mówił.

Sprawa nabiera jednak wymiaru politycznego. W czasie narastających napięć międzynarodowych i wojny za wschodnią granicą standardy bezpieczeństwa powinny być bezwzględnie przestrzegane. Tymczasem w kluczowych instytucjach państwa pojawiają się opóźnienia i niejasności. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który powołał Siwca na stanowisko, nie odniósł się szerzej do sprawy. Rząd Donalda Tuska również nie przedstawił jasnego stanowiska w kwestii harmonogramu i standardów uzyskiwania certyfikatów bezpieczeństwa przez najwyższych urzędników.

W sytuacji, gdy państwo wymaga od wielu funkcjonariuszy publicznych wieloetapowych i rygorystycznych procedur sprawdzających, zwłoka na szczytach władzy wygląda jak lekceważenie zasad. Bezpieczeństwo narodowe nie powinno być kwestią „tempa wypełniania ankiety”, lecz absolutnym priorytetem przed objęciem kluczowych stanowisk.