Powodem, dla którego Cenckiewicz zdecydował się na rezygnację z kierowania BBN był brak dostępu do informacji niejawnych. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie na antenie TVP.Info ocenił, że dobrze się stało:

„Bycie przeciwko pieniądzom dla polskiej armii, zarówno tym europejskim, czy krajowym, jest głupotą. Cenckiewicz szkodził Polsce”.

Wspominał też o rzekomej niechęci do szukania kompromisu i współpracy. Na słowa szefa resortu obrony był szef BBN szybko odpowiedział:

„Większego szkodnika jak Pan Kosiniak-Kamysz w MON nie było (pewnie poza tym całym Stanisławem Dobrzańskim z PSL - zresztą agentem bezpieki PRL) - Stróżyk, Dusza, Pacek, Lichocki czy Klin to symbole Pana rządów!”.

Dalej dodał, że:

„A sposób w jakim zabrał się Pan za SBN, jak to Pan przygotował, i fakt że wszystkie dokumenty strategiczne i obronne są przestarzałe jest świadectwem Pańskiego nieszczęścia w resorcie obrony”.

Ocenił również:

„SAFE UE to opowieść na inne czasy, domaga się prawdy również o Pana roli. Projekt ustawy SAFE który Pan złożył w sejmie jest natomiast plagiatem ustawy Pana Prezydenta w 90 proc. Bo Pan nic nie umie i tak jak legitymuje się Pan zakupami min. Błaszczaka, tak dziś wymachuje Pan kartką napisaną przez prezydenta Nawrockiego, udając że to Pana”.

Cenckiewicz napisał również, że „umizgi” Kosiniaka-Kamysza były i są fikcją, a szef MON jest „narzędziem Tuska” i:

„[…] działa Pan z nim w porozumieniu głosując za demontażem ustroju, konstytucji i praworządności w Polsce!”.

Wyraził nadzieję, że PSL po następnych wyborach znajdzie się poza Sejmem i:

„[…] nikt nie nabierze się więcej na Pana kolejne kłamstwa i protezy koalicyjne dzięki którym dostawał się Pan do sejmu”.

Zaznaczył na koniec, że:

„Przywódca partii która przez swoją politykę energetyczną w czasach resetu uzależniała nas od gazu rosyjskiego nie będzie mnie uczył patriotyzmu!”.