Mimo natychmiastowej pomocy i reanimacji życia 36-latka nie udało się uratować. Prokuratura ustaliła później, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia i wykrwawienie po uderzeniu.
Sprawca – 57-letni kierowca – został zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. „Przyznał się do czynu”, jednak tłumaczył swoje zachowanie m.in. „utratą przytomności” lub „brakiem pamięci o zdarzeniu” – przekazali śledczy.
W sprawie pojawił się także wątek dotyczący stanu psychicznego kierowcy. Jak wynika z informacji przekazywanych przez prokuraturę, jego zachowanie i wyjaśnienia budzą wątpliwości, dlatego planowane jest przeprowadzenie szczegółowej opinii biegłych z zakresu psychiatrii i psychologii. Śledczy podkreślają, że konieczne jest ustalenie, czy w chwili zdarzenia mógł on w pełni świadomie kierować swoim postępowaniem.
Jednocześnie prokuratura stanowczo odcina się od pojawiających się w przestrzeni publicznej spekulacji. „Nie mamy podstaw, by twierdzić, że to było zabójstwo” – podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, apelując o powstrzymanie się od tworzenia teorii i samodzielnego „poszukiwania winnych”.
Śledczy zaznaczają, że sprawa ma charakter wypadku komunikacyjnego, choć jej okoliczności są szczegółowo analizowane, a postępowanie trwa. Prokuratura zabiega o surowe środki zapobiegawcze wobec kierowcy, argumentując, że „tylko bezwzględne aresztowanie” gwarantuje prawidłowy tok śledztwa.
Śmierć Litewki poruszyła tysiące ludzi nie tylko ze względu na jego działalność polityczną, ale przede wszystkim społeczną. Był znany z akcji charytatywnych, pomocy dzieciom i zwierzętom oraz tworzenia inicjatyw oddolnych, które angażowały całe lokalne społeczności.
W wielu miejscach kraju pojawiły się spontaniczne upamiętnienia, a mieszkańcy Śląska pozostawiali znicze i kwiaty w miejscu tragedii. Dla wielu był symbolem polityki „blisko ludzi” – człowiekiem, który, jak podkreślali jego współpracownicy, „żył dla innych, nie dla siebie”.
