Choć w przeszłości zdarzały się ograniczenia, pełne wycofanie sprzętu to sygnał, który eksperci odczytują jako efekt realnych problemów – zarówno militarnych, jak i logistycznych. Według komentatorów, Kreml stara się utrzymać symbolikę wydarzenia, nawet jeśli jego rzeczywisty wymiar ulega ograniczeniu. Politolożka Jekatierina Szulman pisała bez ogródek: „sprzęt nie jedzie, gości będzie kilkuset… przekaz medialny: parada się odbędzie, rytuał zostaje zachowany”.
Równolegle w wielu regionach Rosji odwoływane są uroczystości związane z 9 maja. Władze lokalne tłumaczą decyzje względami bezpieczeństwa. Parady nie odbędą się m.in. w Niżnym Nowogrodzie czy Saratowie, a w regionach przygranicznych zrezygnowano nawet z fajerwerków. To kolejny sygnał, że sytuacja wewnętrzna i militarna Federacji Rosyjskiej wpływa na organizację wydarzeń o kluczowym znaczeniu propagandowym.
Nieoficjalne doniesienia wskazują także na zmniejszenie skali samej defilady. „Całość potrwa 40 minut” – relacjonowano, podkreślając, że kluczowy pozostaje przekaz wizualny i obecność Władimira Putina, a nie realna prezentacja siły militarnej.
W tym kontekście coraz wyraźniej widać mechanizm rosyjskiej dezinformacji. Oficjalne komunikaty minimalizują znaczenie zmian, przedstawiając je jako „normalne dostosowanie”, podczas gdy niezależne źródła wskazują na presję wojenną i ograniczone zasoby. To klasyczna strategia informacyjna Kremla – utrzymywać obraz stabilności i siły, nawet gdy rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.
Eksperci od wojny informacyjnej zwracają uwagę, że podobne schematy były stosowane wielokrotnie – zarówno w kontekście wojny na Ukrainie, jak i wcześniejszych kryzysów. Dezinformacja nie dotyczy wyłącznie wydarzeń militarnych, ale także gospodarki, strat wojennych czy sytuacji społecznej. Jej celem jest nie tylko oddziaływanie na własne społeczeństwo, ale również destabilizowanie przekazu w krajach Zachodu.
W praktyce oznacza to, że każda informacja płynąca z oficjalnych rosyjskich źródeł wymaga weryfikacji. Brak sprzętu na paradzie, odwoływane wydarzenia i ograniczony dostęp do informacji tworzą obraz państwa, które coraz mocniej kontroluje narrację – próbując ukryć to, co dzieje się poza kamerami.
