Bezpośrednim impulsem dla wzrostów cen jest eskalacja konfliktu w regionie Zatoki Perskiej oraz destabilizacja transportu surowców energetycznych. Według informacji rynkowych handel ropą został poważnie zakłócony w rejonie Cieśnina Ormuz, przez którą przechodzi znacząca część światowego eksportu ropy naftowej.
Sytuacja szybko przełożyła się na ceny hurtowe paliw, a następnie na stacje benzynowe. Analitycy portalu branżowego wskazują, że w ostatnich dniach średnia cena oleju napędowego w Polsce wzrosła o ponad 40 groszy i sięga około 6,40 zł za litr. Z kolei benzyna 95 kosztuje średnio blisko 6 zł za litr, co oznacza wzrost o około 25 groszy w porównaniu z poprzednim tygodniem.
Prezes spółki paliwowej Unimot Adam Sikorski ocenia, że dalsze podwyżki są prawdopodobne. „Zgadzam się, że sytuacja na rynku paliw zmierza w kierunku 7 zł za litr. Zdecydowanie jednak nie straszyłbym, że za chwilę to może być nawet 8 zł” – powiedział w rozmowie z portalem money.pl.
Należy jednak podkreślić, że w obecnej sytuacji wiele zależy od dalszego przebiegu wydarzeń geopolitycznych. Jeśli napięcia w regionie utrzymają się, presja na wzrost cen paliw może być odczuwalna jeszcze przez kolejne tygodnie.
