Wyjątkowo obrzydliwy przykład tego, co dla lewicy oznaczają „tolerancja” i „szacunek”, zaprezentowała na Facebooku Ewa Słaboszewska.
- „Za kilka dni niektóre osoby staną z transparentem przy naszym święcie i będą krzyczeli, że jesteśmy chorzy bo to że trzymam moja kobietę za rękę jest chore a dziś radośnie wielbią zamordowanie i ukrzyżowanie swojego mistrza, radośnie obnoszą się z trupem na krzyżu,w kaplicy całują ukrzyżowanego, zamęczonego na torturach człowieka i inne nekrofilskie praktyki będą stosować jako zdrowe. Za kilka dni dowiem się, że to źle dla moich i ich dzieci jak widzą jak kocham moją kobietę ale jednocześnie wraz ze swoimi dziećmi całują trupa”
- czytamy (pisownia oryginalna).
Sama przy tym podaje się za osobę… „głęboko wierzącą”.
- „I w myśl tego co od was słyszę powiem: jestem tolerancyjna ale po co się obnosić ze swoją chorobą róbcie co chcecie w swoim kościele czy domu. Transpłciowość czy homoseksualizm nie są zboczeniami podczas gdy nekrofilia już tak”
- pisze.
Tradycyjnie nienawistne komentarze pod adresem katolików znalazły się też na słynącym z takich wpisów profilu „Kobiety Lewicy”.
- „Znowu faceci w kieckach niosący wafla w pozłacanym mosiądzu pod śmieszną plandeką zablokują miasta. Będą przy tym wąchać jakieś dziwne kadzidełka i śpiewać irracjonalne piosenki”
- napisali autorzy, odnosząc się do procesji Bożego Ciała.
- „Najlepszy przykład: Wiarą ukorzyć trzeba, zmysły i rozum swój,
bo tu już nie ma chleba, to Bóg, to Jezus mój! Czyli odrzućcie rozum żeby uwierzyć w jakieś średniowieczne gusła, że wafel to prawdziwe ciało”
- próbowali „zabłysnąć” swoją „elokwencją”.
To tylko dwa z wielu przykładów dowodzących, że w lewicowych środowiskach żywe pozostaje hasło rewolucji francuskiej: „wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.
