Nie milkną echa obrzydliwego gestu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednej z ukraińskich jednostek imię „Bohaterów UPA”. Gloryfikacja zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo dokonane na Polakach spotkała się w Polsce ze stanowczym sprzeciwem. Okazuje się jednak, że również w Polsce antypolski gest Zełenskiego znajduje swoich obrońców – i to w rządzie.
Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki postanowił podzielić się na antenie TOK FM swoim sposobem patrzenia na Ukraińską Powstańczą Armię.
- „UPA to była formacja, która niezależnie od tego, o czym pan mówi, o Zbrodni Wołyńskiej, walczyła o niepodległość Ukrainy. Walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami. I to była taka walka beznadziejna”
- opowiadał.
- „To byli tacy trochę - ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa - ukraińscy żołnierze niezłomni. Grzegorz Motyka w swojej historii UPA ciągnie historię Ukraińskiej Powstańczej Armii do roku 1960, kiedy bodajże wyłapano czy rozbito ostatnią jednoosobową jednostkę UPA. Ludzie, którzy- jak mówię walczyli w warunkach beznadziejnych, długo, konsekwentnie. To punkt, do którego Ukraińcy walczący z Rosją od 2014 roku mogą się w naturalny sposób odwołać”
- dodał.
"Jednoosobowa jednostka" UPA walcząca z sowietami do 1960 roku jest tym języczkiem u wagi, który ma zbilansować ludobójstwo na Wołyniu. Minister rządu. Podobno wciąż rządu Rzeczpospolitej. Tak stoi jak byk w bio na X. Choć wierzyć się nie chce. pic.twitter.com/0eIvq2B1sC
— 1 Star (@PawelSokala) June 5, 2026
