W piątek w Warszawie ministrowie obrony i finansów wraz z unijnymi komisarzami ds. budżetu i obronności podpisali umowę dotyczącą programu SAFE. Polska jako pierwsze z 19 państw uczestniczących w projekcie ma otrzymać nawet 43,7 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek przeznaczonych na rozwój obronności.

Do sprawy odniósł się Bartosz Grodecki, który tego samego dnia został wyznaczony przez prezydenta Karola Nawrockiego na stanowisko szefa BBN. W opublikowanym wpisie podkreślił, że bezpieczeństwo państwa nie może opierać się na rozwiązaniach zależnych od zewnętrznych instytucji politycznych.

„Bezpieczeństwo Polski musi być budowane na sile własnego państwa, własnej gospodarki i własnych decyzji – nie na mechanizmach, które mogą stać się przedmiotem politycznej gry” – napisał Grodecki.

Szef BBN zwrócił uwagę na długoletni charakter zobowiązania finansowego oraz ryzyko polityczne związane z mechanizmem SAFE. „Pożyczka SAFE, zaciągana na 45 lat w obcej walucie, może zostać politycznie zablokowana decyzją instytucji zewnętrznych, podczas gdy Polska nadal będzie zobowiązana do spłaty długu” – zaznaczył. Dodał również, że „nie jesteśmy pewni nawet poziomu oprocentowania tego kredytu”.

W dalszej części swojego stanowiska Grodecki zaakcentował kwestie suwerenności państwowej i strategicznej niezależności. „Prezydent wielokrotnie ostrzegał, że bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest prawdziwym bezpieczeństwem” – podkreślił. Najmocniejsze słowa padły jednak chwilę później: „Suwerenność na kredyt nie jest prawdziwą suwerennością”.

Szef BBN wskazał także, że Polska potrzebuje nie tylko silnej armii, ale również „pełnej kontroli nad własnym bezpieczeństwem, własnym przemysłem obronnym i własnymi decyzjami strategicznymi”. Jako alternatywę wskazał proponowany przez prezydenta model „Polski SAFE 0 proc.” – fundusz oparty na „krajowym kapitale, potencjale Narodowego Banku Polskiego i pełnej kontroli państwa polskiego”.

Wokół programu SAFE od miesięcy trwa ostry spór polityczny i ekspercki. Krytycy projektu ostrzegają, że mechanizm może prowadzić do uzależnienia zakupów zbrojeniowych od dużych państw Unii Europejskiej oraz wymuszać preferowanie sprzętu produkowanego głównie przez koncerny niemieckie i francuskie. Pojawiają się także obawy dotyczące zadłużenia denominowanego w euro oraz mechanizmu warunkowości, który – zdaniem przeciwników programu – może w przyszłości stać się instrumentem nacisku politycznego wobec państw członkowskich.