Amerykański przywódca został zapytany o polski postulat dotyczący relokacji części sił USA stacjonujących obecnie w Niemczech. – „Polska by tego chciała” – przyznał Donald Trump. Następnie wyraźnie odniósł się do relacji z Karolem Nawrockim. – „Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem (Nawrockim). Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe” – powiedział prezydent USA.
Dopytywany przez dziennikarzy, czy rzeczywiście zdecyduje się na taki ruch, Trump odpowiedział krótko: – „Może”. Pytanie w tej sprawie zadał korespondent Polskiego Radia w Białym Domu Marek Wałkuski.
Wypowiedź amerykańskiego przywódcy szybko obiegła media społecznościowe oraz amerykańskie stacje telewizyjne. Fragment nagrania opublikowała m.in. Fox News. Komentatorzy zwracają uwagę, że Trump już wcześniej sygnalizował możliwość ograniczenia obecności wojskowej USA w Niemczech. W ubiegłym tygodniu zapowiedział wycofanie „znacznie większej liczby żołnierzy niż wcześniej planowane 5 tysięcy”.
Jednocześnie administracja amerykańska podkreśla, że ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Sekretarz stanu Marco Rubio zaznaczył w piątek, że „na ten moment nie podjęto żadnych formalnych decyzji dotyczących relokacji wojsk”.
Trump odniósł się również do sytuacji na Ukrainie i ogłoszonego trzydniowego rozejmu między Rosją a Ukrainą na czas obchodów rosyjskiego Dnia Zwycięstwa. Amerykański prezydent podkreślił, że inicjatywa wyszła od niego. – „To była moja inicjatywa, a nie Putina” – stwierdził, dodając, że zarówno Władimir Putin, jak i Wołodymyr Zełenski mieli szybko zaakceptować propozycję.
Prezydent USA wyraził przy tym nadzieję, że chwilowe zawieszenie walk może stać się początkiem trwalszego porozumienia. Zapytany o możliwość wysłania swojego zespołu negocjacyjnego do Moskwy odpowiedział, że „zrobiłby to, gdyby uznał, że to pomoże”.
Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że ewentualne zwiększenie obecności wojsk USA w Polsce miałoby ogromne znaczenie strategiczne dla całej wschodniej flanki NATO. Od lat Warszawa zabiega o trwałe wzmocnienie obecności amerykańskich sił zbrojnych w regionie, argumentując to rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji po agresji na Ukrainę.
