Komisarz Unii Europejskiej napisał na serwisie X: „Mission accomplished. 43,7 mld euro z programu SAFE dla Polski”, publikując jednocześnie fotografię podpisanej umowy. To właśnie zdjęcie stało się źródłem internetowych spekulacji. Część użytkowników zaczęła zwracać uwagę, że na widocznym fragmencie dokumentu nie widać podpisu szefa MON, mimo że podczas transmisji z wydarzenia wyglądało, jakby minister składał podpis pod dokumentem – i to jako pierwszy.

W sieci szybko pojawiły się komentarze i pytania o kulisy całej sytuacji. Samuel Pereira napisał: „A podpis ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza gdzie?”. Z kolei użytkownik serwisu X Grzegorz Jaworski komentował: „Jednego podpisu brakuje. Ciekawe czy będą konsekwencje po wyborach?”

Podobnych wpisów było znacznie więcej. „A gdzie podpis Władysława Kosiniaka-Kamysza?” – pytał Adrian Pacyna. Inny użytkownik portalu X pisał ironicznie: „A gdzie podpis Władka? Wymiksował się?”

Dyskusja wokół dokumentu szybko nabrała politycznego charakteru. Część komentatorów sugerowała, że brak podpisu może być próbą uniknięcia odpowiedzialności politycznej za wielomiliardowe zobowiązania wynikające z programu SAFE. Inni podkreślali jednak, że opublikowane zdjęcie mogło nie obejmować całego dokumentu albo wszystkich stron umowy.

Program SAFE jest jednym z elementów europejskich mechanizmów wspierania bezpieczeństwa i finansowania projektów związanych z obronnością. Wokół jego wdrażania w Polsce trwa jednak spór polityczny, zwłaszcza po wcześniejszych zastrzeżeniach zgłaszanych przez prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy dotyczącej tego mechanizmu.

Eksperci prawa europejskiego zwracają uwagę, że kwestie związane z ratyfikacją, zgodnością z krajowym porządkiem konstytucyjnym i zakresem kompetencji rządu często stają się źródłem politycznych napięć. Zbigniew Krysiak podkreślał w debatach publicznych, że ogromne programy pożyczkowe UE wymagają „maksymalnej przejrzystości i pełnej informacji wobec obywateli”. Z kolei Tomasz Grzegorz Grosse wskazywał, że kolejne wspólne instrumenty finansowe UE budzą pytania o zakres suwerenności państw członkowskich i odpowiedzialność za przyszłe zobowiązania finansowe. - „Nie ma czegoś takiego jak darmowe lunche w Unii Europejskiej” – mówił.