Impulsem do reakcji były wcześniejsze wystąpienia Przemysława Czarnka, który w połowie kwietnia alarmował o sytuacji zakładu. – „Właśnie kończą się ostatnie zamówienia z rządu. W maju już zamówień nie będzie. Temu zakładowi pracy grozi zwolnienie 140 pracowników” – mówił kandydat PiS na premiera, wskazując na ryzyko poważnych konsekwencji społecznych.
Do sprawy odniósł się wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek. – „Z opóźnieniem, ale podpiszemy umowę z ‘Łucznikiem’. Kupimy kilkadziesiąt tysięcy karabinków” – zapowiedział w rozmowie na antenie RMF FM. To pierwsza tak konkretna deklaracja ze strony rządu od początku narastającego sporu, ale nadal to zdecydowanie niewystarczające działania rządu.
Również premier Donald Tusk stara się tonować nastroje. – „Sprawa jest bardzo bliska rozwiązania” – zapewnił, sugerując, że negocjacje wchodzą w decydującą fazę.
Głos zabrał także zarząd Fabryki Broni „Łucznik”, który potwierdził prowadzenie „zaawansowanych uzgodnień” dotyczących wdrożenia nowej wersji karabinka GROT A3 do wyposażenia Sił Zbrojnych RP. W komunikacie podkreślono, że spółka „pozostaje przygotowana do realizacji kolejnych kontraktów”, obejmujących m.in. pistolety VIS 100 i kolejne serie karabinków.
Komentując rozwój wydarzeń, Przemysław Czarnek nie krył satysfakcji, ale i krytyki. W mediach społecznościowych napisał: „najpierw brak zamówień – cisza i ignorowanie problemu, a gdy pojawia się presja, nagle ‘da się’”. Dodał także: „To pokazuje jedno: ten rząd działa dopiero wtedy, gdy ktoś patrzy mu na ręce”.
