Śledczy podkreślają, że sprawa jest wielowątkowa. „Znaczną część dnia zatrzymany spędził na badaniach lekarskich, które miały na celu ustalenie ewentualnych deficytów mogących mieć wpływ na przebieg zdarzenia” – mówił prokurator. Dodał przy tym, że na obecnym etapie „nie stwierdzono okoliczności, które uniemożliwiałyby pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej”.
Zarzut dotyczy przestępstwa z art. 177 §2 Kodeksu karnego, czyli spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. „Jest to czyn zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności” – przypomniał prok. Bartosz Kilian. Jednocześnie zaznaczył, że część wyjaśnień podejrzanego „budzi wątpliwości”, co może skutkować skierowaniem sprawy do sądu wraz z wnioskiem o tymczasowy areszt.
W tle postępowania pojawiają się również kwestie medyczne i toksykologiczne. „Pobrano krew do szerokich badań toksykologicznych”, a wstępne testy „nie wykazały obecności substancji psychoaktywnych” – poinformowała prokuratura.
Eksperci prawa karnego zwracają uwagę, że kluczowe dla dalszego przebiegu śledztwa będzie ustalenie czy zdarzenie miało charakter wyłącznie nieumyślny. W praktyce – jak wskazują komentarze do Kodeksu karnego publikowane m.in. przez Polską Agencję Prasową – zmiana kwalifikacji prawnej na surowszą (np. w kierunku czynu umyślnego) wymaga jednoznacznych dowodów zamiaru, co w sprawach drogowych zdarza się bardzo rzadko.
Na razie śledczy koncentrują się na rekonstrukcji przebiegu wypadku i analizie zgromadzonego materiału dowodowego. Jak podkreślił prok. Bartosz Kilian, „sprawa wymaga dalszych, szczegółowych badań i weryfikacji”.
