Chodzi o artykuł opublikowany w grudniu 2025 roku przez Gazetę Wyborczą, w którym – jak wynika z relacji – pojawiły się informacje z dokumentów dotyczących stanu zdrowia szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Autorem publikacji był Wojciech Czuchnowski. Sprawa szybko wywołała reakcję instytucji, a Naczelna Izba Lekarska zaapelowała o natychmiastowe wyjaśnienie możliwego naruszenia tajemnicy medycznej.

Śledztwo wszczęła Prokuratura Regionalna w Warszawie. Jak poinformował sam Sławomir Cenckiewicz, decyzja zapadła po zawiadomieniu złożonym przez jego pełnomocnik, mec. Alicję Kurek. „Z satysfakcją i uznaniem przyjąłem wszczęcie śledztwa, które poprzedziło moje przesłuchanie” – przekazał.

Sprawa ma jednak szerszy wymiar. W tle pojawia się również rola Służby Kontrwywiadu Wojskowego, której szef, gen. Jarosław Stróżyk, polecił przeprowadzenie wewnętrznego postępowania wyjaśniającego. Mimo to – jak podkreśla Cenckiewicz – do dziś nie ustalono źródła przecieku.

„Podmiotem śledztwa jest zarówno publicysta »GW«, jak i SKW! Sprawa jest wieloaspektowa i arcyciekawa” – zaznaczył szef BBN. Jednocześnie poinformował o skierowaniu prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 § 2 kodeksu karnego oraz pozwu o ochronę dóbr osobistych.

W swojej wypowiedzi Sławomir Cenckiewicz zwrócił uwagę na szerszy kontekst polityczny. „Wszystkie działania represyjne prowadzone przeciwko mnie (…) są związane ze zbliżającym się wyrokiem NSA (…) oraz odwetem za to, co w przeszłości ujawniłem” – ocenił.

Na koniec podkreślił determinację w dalszym działaniu: „Nikt i nic nie zatrzyma mnie w mojej walce (…)”.

Sprawa, która zaczęła się od publikacji medialnej, przerodziła się w poważny spór o granice dziennikarstwa, ochronę danych wrażliwych oraz funkcjonowanie instytucji państwa.