W kolejnych latach podobne przypadki odnotowano w wielu miejscach na świecie. Łącznie ponad tysiąc amerykańskich dyplomatów, agentów wywiadu i wojskowych zgłaszało objawy określane oficjalnie jako „anomalne incydenty zdrowotne” (AHI). Media zaczęły jednak używać bardziej sugestywnej nazwy – „syndrom hawański”.

Według informacji ujawnionych w ostatnich miesiącach przez amerykańskie media, w 2024 roku śledczy z jednostki Homeland Security Investigations – działającej w ramach Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – mieli zdobyć egzemplarz przenośnego urządzenia emitującego impulsowe fale radiowe.

Sprzęt, który według źródeł zawierał rosyjskie komponenty, miał zostać pozyskany podczas tajnej operacji finansowanej ze środków Pentagonu. Wartość przedsięwzięcia szacowana była na ponad dziesięć milionów dolarów.

Urządzenie – jak podają media – ma wielkość plecaka i nie przypomina klasycznej broni. Nie wydaje dźwięków, nie generuje widocznego ciepła i może być sterowane zdalnie. Według relacji źródeł technologia ta wykorzystuje impulsy mikrofalowe zdolne przenikać przez ściany lub okna nawet z odległości około stu metrów.

Kluczowym elementem działania tego typu technologii ma być specjalne oprogramowanie generujące bardzo szybkie impulsy elektromagnetyczne. Takie pulsacje – według części badaczy – mogą oddziaływać na tkanki miękkie mózgu.

Profesor Uniwersytetu Stanforda David Relman, który brał udział w badaniach prowadzonych na zlecenie rządu USA, zwracał uwagę, że hipoteza wykorzystania energii radiowej lub mikrofalowej pojawia się w analizach naukowych od kilku lat.

W raportach przygotowanych przez jego zespół w latach 2020 i 2022 wskazywano, że „najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem części takich incydentów jest oddziaływanie energii radiowej lub mikrofalowej”.

Badacze podkreślali, że impulsy energii mogą w określonych warunkach stymulować elektrycznie tkanki mózgowe, a nawet układ sercowo-naczyniowy, imitując naturalne sygnały organizmu, ale narzucając je z zewnątrz.

Jeszcze kilka lat temu część analityków uważała, że stworzenie urządzenia zdolnego do wywołania tak poważnych skutków neurologicznych wymagałoby dużej instalacji energetycznej, porównywalnej wielkością do ciężarówki. To prowadziło sceptyków do wniosku, że zgłaszane przypadki mogą mieć inne przyczyny.

Doniesienia o zdobyciu kompaktowego urządzenia emitującego impulsowe mikrofale podważają jednak te wcześniejsze założenia. Jeśli takie technologie rzeczywiście istnieją w przenośnej formie, ich potencjalne użycie w działaniach wywiadowczych byłoby znacznie łatwiejsze do ukrycia.

Według informacji przekazywanych w programie „60 Minutes”, zdobyty sprzęt miał być przez ponad rok analizowany w jednym z amerykańskich laboratoriów wojskowych. Eksperymenty przeprowadzane na zwierzętach laboratoryjnych – m.in. szczurach i owcach – wykazywały uszkodzenia neurologiczne przypominające te obserwowane u części osób zgłaszających objawy „syndromu hawańskiego”.

Media wspominały również o nagraniach z monitoringu, na których widać nagłe pogorszenie stanu zdrowia funkcjonariuszy w różnych miejscach świata. W jednym z takich materiałów zarejestrowanym w Stambule dwóch agentów FBI w restauracji nagle chwyta się za głowy z bólu w chwili, gdy do lokalu wchodzi mężczyzna z plecakiem.

Mimo licznych spekulacji oficjalne stanowisko amerykańskich służb pozostaje ostrożne. W 2023 roku ocena przygotowana przez wspólnotę wywiadowczą USA wskazywała, że „wysoce nieprawdopodobne jest, aby za większością incydentów stało obce państwo”.

Część byłych funkcjonariuszy CIA twierdzi jednak, że dochodzenie w sprawie tajemniczych przypadków było przez lata prowadzone bardzo powoli, aby uniknąć eskalacji napięć międzynarodowych.

Niepokój ekspertów budzi również możliwość rozprzestrzenienia podobnej technologii. Jeśli – jak sugerują źródła – urządzenie zostało zakupione od przestępców, może to oznaczać, że kontrola nad tą technologią została utracona albo celowo rozluźniona.

Zenon Witkowski

Źródła: CBS News, 60 Minutes, Stanford University, Homeland Security Investigations