O rozmowie z sekretarzem wojny prezydent USA mówił w czasie wtorkowej konferencji prasowej.
- „Zadzwoniłem do Pete’a i powiedziałem: Porozmawiajmy. Mamy problem na Bliskim Wschodzie. Mamy kraj znany jako Iran, który od 47 lat jest po prostu źródłem terroru i jest bardzo bliski posiadania broni jądrowej”
- mówił.
- „Pete, wydaje mi się, że to ty jako pierwszy zabrałeś głos i powiedziałeś: Zróbmy to”
- zwrócił się do szefa Pentagonu.
Sam Pete Hegseth nie ukrywa, że jest wyznawcą chrześcijańskiego syjonizmu. To obecna we wspólnotach protestanckich herezja, wedle której powstanie Izraela po II wojnie światowej było wydarzeniem eschatologicznym, koniecznym do realizacji biblijnych proroctw i powtórnego przyjścia Chrystusa na ziemię. Wedle wyznawców tej herezji, wspieranie ekspansji Izraela przyspiesza Paruzję.
