Anna Nicz w reportażu Interii opisuje doświadczenia Polek mieszkających na Wyspach, dla których brexit nie jest już tylko politycznym hasłem, lecz codziennością mierzoną cenami zakupów, trudniejszym dostępem do pracy, formalnościami i poczuciem niepewności.
Autorka przypomina, że „Ilona wspomina atmosferę niepewności. Marta obietnice, które okazały się tymi bez pokrycia. Martyna opowiada, że kiedyś żyło się lepiej – dziś odlicza od pierwszego do pierwszego”. To właśnie te osobiste historie pokazują, że konsekwencje brexitu nie zawsze są spektakularne, ale bywają bardzo dotkliwe.
Najmocniej wybrzmiewa relacja Martyny, mieszkającej w Londynie od 14 lat. Jak opowiada w rozmowie z Interią, początkowo nie planowała zostać na Wyspach na stałe. „Chciałam zostać tam kilka miesięcy, potem minął rok, potem kolejny” – mówi. Dziś przyznaje jednak, że gdyby miała podjąć decyzję od nowa, nie wybrałaby Londynu.
Kobieta wskazuje przede wszystkim na koszty życia. „Kiedyś wydawałam 60–70 funtów na tygodniowe zakupy. Dziś tygodniowe zakupy na trzy osoby to kwestia 90–100 funtów” – mówi. Jej zdaniem standard życia spadł drastycznie, a codzienność coraz częściej oznacza „życie od pierwszego do pierwszego”.
Podobnie o zmianach mówi Ada, która zwraca uwagę, że wzrost cen ma wiele przyczyn, ale trudno pominąć skutki ograniczeń w handlu, logistyce i przepływie towarów po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.
Inaczej swoje doświadczenia opisuje Ilona, mieszkająca w Londynie od kilkunastu lat. W jej przypadku brexit nie przyniósł nagłego załamania codziennego życia, ale wywołał obawę o przyszłość. „Po ogłoszeniu wyników referendum zdecydowałam się złożyć wniosek o obywatelstwo brytyjskie, aby zabezpieczyć swoje prawa w Wielkiej Brytanii” – przyznaje.
Jednym z najgłośniejszych symboli kampanii brexitowej była obietnica przekazywania 350 mln funtów tygodniowo na brytyjską służbę zdrowia NHS. Marta Dziok-Kaczyńska, mieszkająca w Wielkiej Brytanii od 20 lat, nazywa te zapowiedzi jednym z przykładów politycznych obietnic bez pokrycia. Jak mówi Interii: „Było mnóstwo kłamstw o tym, jak to będzie wspaniale po brexicie”.
Dane i sondaże pokazują jednak, że rozczarowanie brexitem rośnie również wśród samych Brytyjczyków. Według sondażu Deltapoll dla „The Mirror” 59 proc. respondentów poparłoby ponowne wejście Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej. Z kolei badania cytowane przez brytyjskie media pokazują, że duża część społeczeństwa uważa, iż brexit pogorszył sytuację gospodarczą, koszty życia i pozycję kraju.
Nie oznacza to jednak masowego exodusu Polaków z Wysp. Marta Dziok-Kaczyńska podkreśla, że obraz jest bardziej złożony. „Niektórzy wracają, ale znam mnóstwo osób, które wracać nie zamierzają, tak jak ja” – mówi. Jej zdaniem Polacy w Wielkiej Brytanii wypracowali sobie opinię ludzi pracowitych, solidnych i cenionych przez pracodawców.
Brexit zmienił jednak psychologiczną atmosferę życia na Wyspach. Dla części Polaków był sygnałem, że trzeba zabezpieczyć swój status prawny. Dla innych stał się początkiem finansowej presji i utraty dawnego poczucia stabilności. Dziesięć lat po referendum coraz wyraźniej widać, że decyzja o wyjściu z UE nie zakończyła sporów o przyszłość Wielkiej Brytanii. Przeciwnie – dla wielu mieszkańców, także Polaków, dopiero wtedy zaczęły się prawdziwe pytania o sens pozostania na Wyspach.
