Odwołany w niedzielnym referendum prezydent Krakowa wystąpił dziś na konferencji prasowej, w czasie której oświadczył, iż „wnioski są takie, że 30 procent mieszkańców naszego miasta była niezadowolona z tego, w jakim kierunku zmierza Kraków”.

- „Przede wszystkim nie byliśmy im w stanie wytłumaczyć naszych racji i naszych argumentów”

- powiedział.

- „Gdzieś zawiodła komunikacja, począwszy od wprowadzenia strefy czystego transportu, przez wytłumaczenie Krakowianom, skąd się wziął dług miasta i jak funkcjonują jego finanse. Przez wytłumaczenie, że ludzie, o których byłem oskarżany jakoby byli moimi kolesiami w większości w ogóle nie pracują w magistracie i nie miałem żadnego wpływu na to, gdzie pracują. Wielu rzeczy nie potrafiliśmy wytłumaczyć skutecznie”

- dodał.

Miszalski nie widzi problemu w sobie, a w komunikacji swoich przeciwników, która – jak próbował przekonywać – była „w dużej mierze zmanipulowana i fałszywa, często oparta na pewnych przekłamaniach”.

- „Jeżeli coś zaważyło na tym wyniku, to - tak lekko licząc - półtora roku kampanii negatywnej wobec magistratu, wobec mnie. Myślę, że to gdzieś się w ludziach odkładało. Nawet jeśli popełniliśmy błędy, to nie były one tak karygodne”

- stwierdził.

Zapewnił też, że „Koalicji Obywatelska nie składa broni”.

- „Jesteśmy wszyscy zmobilizowani i będziemy walczyć o to, by Kraków dalej szedł w dobrym kierunku”

- oświadczył.