Rosyjskie MSZ uzasadniało swoje ostrzeżenia koniecznością przeprowadzenia serii metodycznych ataków na obiekty wojskowe i przemysłowe w Kijowie. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow poinformował o tej decyzji swojego amerykańskiego odpowiednika Marco Rubio w rozmowie telefonicznej, twierdząc, że jest to odpowiedź na ukraińskie ataki na rosyjskich cywilów. Ukraina zakwestionowała te oskarżenia, wskazując, że jej uderzenia były wymierzone w infrastrukturę militarną, nie w ludność cywilną.

Warto przypomnieć, że w niedzielę Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Kijów i okolice, w wyniku którego zginęły cztery osoby, a około stu zostało rannych. Polski resort dyplomacji w swoim oświadczeniu posunął się dalej niż tylko wyrażenie protestu. Zauważył, że skoro Rosja oficjalnie deklaruje, iż prowadzi nie wojnę, lecz „specjalną operację wojskową" rzekomo ograniczoną do celów militarnych, to jakikolwiek atak na infrastrukturę cywilną czy placówki dyplomatyczne stoi w jawnej sprzeczności z jej własną narracją. Warszawa wezwała Moskwę do natychmiastowego zaprzestania agresji i przestrzegania prawa międzynarodowego, podkreślając, że działania Rosji podważają jej wiarygodność jako stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ.