Do zatrzymań doszło na terenie trzech województw: lubuskiego, wielkopolskiego i mazowieckiego. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prokurator Łukasz Wawrzyniak, wszystkim podejrzanym postawiono zarzuty związane z wpływaniem na wyniki postępowań przetargowych. „Przedstawiono zarzuty udziału w procederze korupcyjnym polegającym na wywieraniu wpływu na wyniki przetargów publicznych” – przekazał.

Śledztwo, które trwa od września 2025 roku, stopniowo odsłania mechanizm działania grupy. Według ustaleń prokuratury kluczową rolę miał odgrywać prezes firmy z branży IT, który w porozumieniu z pracownikiem jednej z uczelni współtworzył zapisy specyfikacji przetargowej. Miały one być formułowane w taki sposób, aby eliminować konkurencję i zapewnić zwycięstwo konkretnej firmie.

W jednym z przypadków chodziło o zamówienie warte ponad milion złotych. Za pomoc w „ustawieniu” przetargu pracownik uczelni miał otrzymać niemal 200 tysięcy złotych. Środki te – jak wskazują śledczy – trafiały na jego konto za pośrednictwem fikcyjnych faktur wystawianych przez inne spółki, co miało stworzyć pozory legalności całej operacji.

Prokuratura podkreśla, że proceder nie był jednorazowy. Ten sam schemat miał być wykorzystywany przy kolejnych postępowaniach na innych uczelniach. Łączna wartość przetargów, na które wpływano, przekroczyła 11 milionów złotych.

Sprawa ma charakter rozwojowy, a liczba podejrzanych może się zwiększyć. Do tej pory zarzuty usłyszało już pięć osób. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec jednego z zatrzymanych trzymiesięcznego aresztu. Wobec pozostałych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego, poręczeń majątkowych oraz zakazu kontaktu z innymi podejrzanymi.

W sprawie pojawił się także wątek odpowiedzialności pracowników uczelni. Osoba, która miała przyjmować korzyści majątkowe, została zawieszona w obowiązkach służbowych.

Śledczy nie mają wątpliwości co do powagi zarzutów. Jeśli zostaną one potwierdzone przed sądem, podejrzanym grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.