Wydział Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku opublikował na Facebooku analizę Macieja Korowaja na temat roli dronów w wojnie prowadzonej przez Rosję.  

- „To nie jest już armia skostniała i głupia. Rosjanie w trzy lata zbudowali systemową machinę dronowoelektroniczną, która rozsadza klasyczne schematy OPL i użycia wojsk lądowych na wschodniej flance NATO”

- zauważa autor.

Analizując wykorzystanie przez Rosję dronów typu Shahed wskazuje, że „mamy po drugiej stronie przeciwnika, który akceptuje technologiczną brzydotę i niższą precyzję, ale w zamian bez kompleksów gra masą i ekonomią środków, celowo testując klasyczne modele obrony powietrznej oparte na kilku drogich, wysokoefektywnych warstwach za pomocą tysięcy tanich nośników spiętych w coraz lepiej planowane ataki kombinowan”. Wyjaśnia, że „rosyjska strona przestawiła się z modelu opartego na kilku dużych i drogich systemach na rzecz gęstej warstwy lekkich środków schodzących do najniższych szczebli taktycznych”.

Dlatego, jak podkreśla, „Polskie Siły Zbrojne i państwa bałtyckie muszą odpowiedzieć budową własnej drobnicy – gęstych, tanich warstw CUAV i WRE aż do poziomu plutonu, masowych zdolności FPV opartych na doktrynie, szkoleniu i logistyce, a nie tylko na wolontariacie, oraz przeglądem sensowności klasycznych schematów użycia broni pancernej i zmechanizowanej w środowisku nasyconym dronami”.

Stąd pytanie jednego z internautów: „czy SAFE spełnia te potrzeby? A jeśli tak to w jakim procencie?”.

- „W OGÓLE NIE SPEŁNIA! Budujemy CELE dla dronów, zamiast budować drony i rakiety, bliskiego i dalekiego zasięgu”

- odpowiada na postawione przez siebie pytanie Artur Woźniakowski.