Najnowsza kwerenda w archiwach kościelnych i państwowych nie znalazła bowiem dowodów na tuszowanie przestępstw seksualnych przez duchownych przez ówczesnego metropolitę krakowskiego Karola Wojtyłę. Co więcej, dokumenty potwierdzają, że w wielu przypadkach podejmował on decyzje surowsze niż standardowe praktyki obowiązujące w tamtym czasie.

W pierwszych medialnych publikacjach obraz Karola Wojtyły jako rzekomego patrona tuszowania nadużyć budowano w oparciu o relacje funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa oraz niepełne, fragmentaryczne dokumenty. Co istotne, powstawały one bez dostępu do pełnych akt kurialnych.

Do dokumentów dotarli dziennikarze „Rzeczpospolitej”, którzy przeprowadzili analizę materiałów znajdujących się zarówno w archiwum krakowskiej kurii, jak i w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej. Badania te były możliwe po ponownym udostępnieniu części archiwów kościelnych.

Wcześniej, w latach 2022–2023, analizowano także dokumenty przechowywane w archiwach IPN. Z zestawienia obu kwerend wynika, że Karol Wojtyła, kierując archidiecezją krakowską, reagował na informacje o przestępstwach duchownych zgodnie z obowiązującym wówczas prawem kanonicznym, a w niektórych przypadkach podejmował działania nawet szybciej niż organy ścigania.

Dokumenty archiwalne opisują między innymi sprawy księży Eugeniusza Surgenta oraz Józefa Loranca, którzy w latach siedemdziesiątych zostali skazani za wykorzystywanie seksualne dzieci. Gdy informacje o ich czynach dotarły do kurii krakowskiej, Karol Wojtyła podjął natychmiastowe decyzje: duchownych zawieszono w obowiązkach, nakazano im opuścić parafie oraz zobowiązano do zamieszkania w wyznaczonych miejscach do czasu wyjaśnienia sprawy.

Z ustaleń wynika również, że działania te często poprzedzały formalne śledztwa prowadzone przez milicję. W chwili, gdy organy państwowe rozpoczynały postępowania, duchowni byli już odsunięci od pracy duszpasterskiej. W jednym z przypadków – w 1969 roku – Karol Wojtyła skierował księdza podejrzewanego o krzywdzenie dzieci na badania psychiatryczne. Jak podkreślają autorzy kwerendy, w realiach tamtej epoki była to decyzja wykraczająca poza standardowe procedury stosowane w podobnych sprawach.

Po odbyciu kar więzienia przez skazanych duchownych nie przywracano ich do pracy duszpasterskiej. Z dokumentów wynika, że zostali oni skierowani do klasztorów na pokutę i objęci zakazem odprawiania Mszy świętej oraz spowiadania.

Całość ustaleń archiwalnych prowadzi do wniosku, że obraz budowany wcześniej w przestrzeni medialnej powstał w dużej mierze bez dostępu do pełnej dokumentacji źródłowej. Dopiero analiza archiwów kościelnych i państwowych pozwoliła zweryfikować rzeczywiste decyzje podejmowane przez metropolitę krakowskiego w sprawach nadużyć i pokazała je w znacznie bardziej złożonym, a zarazem bardziej udokumentowanym świetle.

Oto „nowoczesne dziennikarstwo”: wyrok w prime time, sprostowanie małymi literkami po latach.