Wniosek do trybunału złożyli prawnicy Jan Winterhalter i Ferdinand Moors. Jak informuje Deutsche Welle, ich zdaniem istnieją podstawy do zbadania czy działalność biznesowa niemieckiego deputowanego była powiązana z systemem przymusowej pracy stosowanym przez władze Białorusi.
Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki dziennikarskiemu śledztwu, które opisał emigracyjny portal Reform.news. Według ustaleń redakcji firma Cibulka-Bel, powiązana z Dornauem, zawarła umowę z aresztem śledczym w Lidzie w obwodzie grodzieńskim. Na jej podstawie więźniowie polityczni mieli być kierowani do sezonowych prac rolnych przy uprawie cebuli. Jak wskazują autorzy śledztwa, osoby uznawane przez reżim za przeciwników politycznych były szczególnie chętnie wysyłane do takich prac, ponieważ – w ocenie administracji więziennej – pracowały bardziej sumiennie niż więźniowie kryminalni.
Niemieckie organy ścigania nie wszczęły w tej sprawie postępowania karnego, argumentując, że ewentualne przestępstwa miały miejsce poza terytorium Niemiec. Zdaniem wnioskodawców nie zwalnia to jednak z odpowiedzialności osób, które mogły czerpać korzyści z systemu pracy przymusowej.
„To prawda, że sam Dornau nikogo nie aresztuje ani nie torturuje – robią to białoruskie władze. Jednak zarządza firmą i wydaje polecenia. W praktyce korzysta z systemu, który opiera się na cierpieniu ludzi” – argumentował w rozmowie z mediami adwokat Jan Winterhalter.
W ostatnich miesiącach niemieckie służby finansowe nałożyły na Dornaua grzywnę w wysokości 20 tys. euro za nieujawnienie dochodów związanych z działalnością na Białorusi. Deputowanemu cofnięto również immunitet parlamentarny, a policja przeprowadziła przeszukanie jego domu i biura w związku z podejrzeniem obchodzenia sankcji poprzez eksport sprzętu na Białoruś.
Sprawa nie jest jedyną dotyczącą reżimu Aleksandera Łukaszenki, którą zajmuje się trybunał w Hadze. Wnioski dotyczą także przymusowego wydalania z Białorusi więźniów politycznych oraz deportacji dzieci z okupowanych przez Rosję terytoriów Ukrainy na Białoruś.
Choć sama Białoruś nie jest stroną Statutu Rzymskiego i może ignorować decyzje trybunału, śledztwo wobec Dornaua jest możliwe ze względu na jego niemieckie obywatelstwo. W praktyce oznacza to, że sprawa może stać się ważnym testem dla międzynarodowych mechanizmów ścigania przestępstw związanych z wykorzystywaniem pracy przymusowej.
