Te media, które nie przepadają za PiS, już dziś ironicznie opisują cały ten polityczny obrzęd jako czczy rytuał. Dziś, do tradycyjnych liberalnych gazet, telewizji, które zawsze z satysfakcją wieszczyły rychły koniec PiS – dołączyły liczne podcasty nowych prawicowych komentatorów, które z kolei Z IRONIĄ obserwują szarpanie się największej opozycyjnej partii jako zapowiedź upadku „dziadunia” Kaczyńskiego. Ale oprócz czystej satysfakcji z oglądania rozchwiania się niegdysiejszego pisowskiego kolosa, są i obserwacje, którym nie można odmówić trafności. Chociażby taka, że gdy Kaczyński w 2015 roku namaszczał w kampanii do sejmu Beatę Szydło na kandydata premierowskiego, miało to znaczenie, bo za jego decyzją stała partia, która była hegemonem po prawej stronie. A dziś ogłaszanie przez Kaczyńskiego kandydata na premiera ma znacznie mniejszą wagę, bo po wyborach PiS raczej nie ma szans na samodzielne rządy. A ewentualni koalicjanci odrzucą kandydaturę takiego „premiera kampanijnego” choćby dla czystej zasady przypomnienia PiS-owi, że pospieszył się z wyznaczaniem szefa przyszłego gabinetu.
Ale przy słuszności tych uwag w jednej kwestii Kaczyński ma rację. Dla PiS to szansa na skupienie się wokół takiego kandydata w czasie kampanii i jest to jednocześnie egzamin z lojalności wobec takiego pretendenta. I w tym jednocześnie jawi się największe zagrożenie pomysłu Kaczyńskiego. Bo jeśli szefowie głównych frakcji pisowskich – Mateusz Morawiecki, Mariusz Błaszczak, Patryk Jaki czy Przemysław Czarnek nie wesprą nominata Kaczyńskiego, to cała partia zacznie erodować w przyspieszonym tempie.
Pesymiści twierdzą, że PiS stał się partią, w której siła wzajemnych antypatii szefów frakcji jest silniejsza od zwykłego instynktu samozachowawczego członków tej partii. Dlatego ważny będzie moment, kiedy Kaczyński ogłosi swego nominata, ale ważniejsza będzie ta chwila, gdy przekonamy się czy owemu nominatowi realnie udzielą w kampanii wsparcia liderzy poszczególnych frakcji pisowskich. I tak naprawdę, próbując ocenić szanse PiS w zbliżającej się kampanii, tylko ten czynnik powie nam najwięcej prawdy o potencjale tej partii.
