W e-mailu skierowanym do personelu placówki dyplomatycznej Huckabee napisał, że osoby planujące wyjazd „powinny to zrobić dziś” i jak najszybciej zarezerwować lot. Po konsultacjach z Departamentem Stanu ambasada przeszła w tryb umożliwiający wyjazd – na koszt rządu – rodzinom dyplomatów oraz pracownikom pełniącym funkcje nieuznane za kluczowe. Ambasador podkreślił, że „nie ma powodów do paniki”, ale wskazał na konieczność wcześniejszego planowania.
Decyzja zapadła w kontekście rosnących napięć między USA a Iranem. Po ostatniej rundzie rozmów w Genewie, która zakończyła się bez przełomu, Teheran odrzucił kluczowe propozycje Waszyngtonu dotyczące programu nuklearnego, w tym transfer wzbogaconego uranu za granicę i ograniczenie prac nad wzbogacaniem. Jak informuje „The Wall Street Journal”, stanowiska stron pozostają odległe.
Równolegle Stany Zjednoczone wzmacniają obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) przedstawiło prezydentowi Donaldowi Trumpowi możliwe scenariusze działań – od ograniczonych uderzeń w instalacje nuklearne po szersze operacje z udziałem Izraela. Biały Dom zaznacza jednak, że nie podjęto jeszcze decyzji o ewentualnej interwencji militarnej.
Podobne środki ostrożności wprowadziły inne państwa. Australia, Kanada, Chiny oraz kilka krajów europejskich wydały zalecenia dotyczące wyjazdu swoich obywateli z części regionu, w tym z Iranu i Libanu. Wcześniej ambasada USA w Bejrucie również nakazała wyjazd personelowi niepełniącemu niezbędnych funkcji.
