„Izrael nigdy mnie nie namówił do wojny z Iranem” – napisał Donald Trump na platformie Truth Social, jednoznacznie odrzucając tezę o zewnętrznej inspiracji działań Waszyngtonu. W swoim wpisie podkreślił, że kluczowym momentem była dla niego eskalacja przemocy z 7 października 2023 roku. „Skutki 7 października (…) utwierdziły mnie w przekonaniu, że IRAN NIGDY NIE MOŻE POSIADAĆ BRONI NUKLEARNEJ” – zaznaczył.

Prezydent USA nie ograniczył się jednak do kwestii geopolitycznych. Uderzył również w media, zarzucając im manipulację opinią publiczną. „90 proc. tego, co mówią, to kłamstwa i zmyślone historie, a sondaże są sfałszowane” – napisał, rozszerzając krytykę także na wcześniejsze wybory prezydenckie w USA oraz sytuację w innych krajach. W jego ocenie przyszłość Iranu zależy od ewentualnej zmiany władzy: „jeśli nowi przywódcy Iranu (…) będą mądrzy, Iran może mieć wspaniałą i dostatnią przyszłość”.

Konflikt ten ma poważne konsekwencje międzynarodowe. Według dostępnych informacji, wspólne działania USA i Izraela przeciwko celom w Iranie wywołały ostrą odpowiedź Teheranu, w tym ataki na amerykańskie instalacje wojskowe oraz działania destabilizujące region. Jednym z najbardziej odczuwalnych skutków była blokada cieśniny Ormuz – strategicznego szlaku dla światowego transportu ropy naftowej – co przełożyło się na wzrost cen surowców energetycznych na globalnych rynkach.

Tymczasem nastroje społeczne w Stanach Zjednoczonych pozostają podzielone. Jak wynika z sondażu Ipsos, jedynie 24 proc. Amerykanów uznaje decyzję o wojnie za uzasadnioną, podczas gdy 51 proc. uważa, że „operacja nie była tego warta”, a 22 proc. nie ma wyrobionej opinii.