Była szefowa rządu przypomina, że stworzenie programu zajęło zaledwie kilka miesięcy dzięki pracy minister Elżbiety Rafalskiej i jej ekipy. Dodała, że w tamtym czasie projekt ten:

„[…] budził wściekły sprzeciw partii Tuska. Także na prawicy były osoby sceptyczne wobec tego rozwiązania. Po 10 latach, przeciwników nie widać. Wszyscy są za, bo zobaczyli ile ten program dał Polakom”.

Dalej europoseł PiS wskazuje:

„Początkowo rodziny otrzymywały pieniądze na drugie i wszystkie kolejne dzieci, a od 2019 – na wszystkie. W 2023 rząd PiS zaproponował podwyższenie kwoty do 800 złotych na dziecko. W tym czasie już żadnych głosów sprzeciwu nie było, a rząd Tuska zaczął wręcz przedstawiać to jako swój własny pomysł. Można się z tego śmiać, ale pokazuje to, jaką drogę przebyła Polska i Polacy”.

Beata Szydło wspomniała, że według badań Polacy bardzo rozważnie wydają te pieniądze na potrzeby dzieci, a 25 proc. z nich regularnie odkłada je na ich przyszłość. Odpowiedziała też krytykom, którzy mówią o braku efektu w postaci polepszenia sytuacji demograficznej. Była premier zauważa, że po 2016 roku był widoczny niewielki wzrost urodzeń, jednak późniejsze wydarzenia takie jak pandemia czy zagrożenie wywołane wojną na Ukrainie przyczyniły się do załamania polskiej demografii, a podobne mechanizmy widać także chociażby w Czechach, które miały niezłe współczynniki demograficzne.

„Czasy są ciężkie. Ale damy radę. Musimy jednak znajdować nowe odpowiedzi na potrzeby społeczeństwa. To było kluczowe w 2015 roku i jest kluczowe teraz” – napisała polityk.