„Dwadzieścia lat zajmuję się tym co w Polsce nazywamy "wschodem", czyli sytuacją w naszym bezpośrednim sąsiedztwie, na Białorusi, Ukrainie i w Rosji i nie mam żadnych wątpliwości, ze czasy jakich dożyliśmy są bardzo niebezpieczne. Wciąż jednak my w Polsce nie całkiem obudziliśmy się ze snu o naszym własnym "końcu historii", który miał nastąpić wraz z przystąpieniem Polski do struktur zachodu: do NATO i do Unii Europejskiej. Śpimy, śnimy, czasem bardziej, a czasem mniej niespokojnie i za żadne skarby nie chcemy się obudzić.

Jedni nadzieję na utrzymanie tego snu widzą w mitologii potężnego Trumpa, który ma dalekosiężny plan, jakoś pozytywny dla nas i z pewnością pokona Rosję (choć narazie wcale jej nie chce pokonywać), inni żyją mitem wielkości i doskonałości Unii Europejskiej, która przecież, wszystko już zrozumiała i "da radę", a miliardy pożyczki wdusza nam dla naszego dobra, żebyśmy byli bezpieczni. Jak to się ma stać? W wyniku inwestycji w co konkretnie? W jakim czasie? Z jakim udziałem, jakich polskich podmiotów, na jakich prawach? Jakie szanse rozwojowe da na przyszłość polskiemu przemysłowi? Nie wiadomo.

Im bardziej niebezpieczne stają sie czasy, tym głupsza i bardziej jałowa, pozbawiona oparcia w faktach i danych, staje się w Polsce publiczna dyskucja o sprawach zasadniczych i egzystencjalnych, czyli o sprawach bezpieczeństwa, uzbrojenia, narodowego morale i o odpowiedzialności za własne losy.

Nie sposób by polscy obywatele wyrabiali sobie swoje własne, choćby i uproszczone ale w miarę kompetentne zdanie na temat otaczajacej ich rzeczywistości międzynarodowej nawigujac po morzach pustosłowia, rzucani emocjonalnymi falami pomiędzy Scyllą tajemniczego SAFE ( otoczonego zewsząd kokonem tajności), a Charybdą wiary w dalekosiężne i rozumne plany Trumpa.

Mam w tym wszystkim głębokie poczucie, że bardziej niź czegokolwiek dziś w Polsce potrzeba nam normalnej, opartej o fakty i argumenty dyskusji. Nie wymiany inwektyw.

Bo Rosja jak bardzo nie radziłaby sobie dziś w Donbasie, to nie żart, nie straszak i nie papierowy tygrys. Dla każdego kto choć trochę widział, jak wyglądają efekty jej działań z bliska, w różnych aspektach i w różnych krajach (na Bialorusi i na Ukrainie, w Gruzji czy w Mołdawii a nawet w samej Rosji) nie ulega watpliwości, źe mamy się czego obawiać w naszej części Europy. I nic tu nie pomogą marzenia o przeprowadzce na Półwysep Iberyjski, albo o "chińskich murach" na wschodniej granicy....

By the way, Chińczycy też nie po to budują swoją gospodarczą potegę by zostać niańką zachodniego świata...

Historia w naszym regionie wcale się nie skończyła, przeciwnie stała się bardzo niebezpieczna, a Polski nie stać dziś na chowanie głowy w piasek i udawanie, że nas nie ma, ani na chocholi taniec antyukraińskich awantur.

"Miałeś chamie złoty róg" ostrzegał ponad 100 lat temu poeta...” – pisze w mediach społecznościowych Agnieszka Romaszewska.