Dziennikarz skomentował w mediach społecznościowych zachwyt środowisk liberalnych po tym, jak Wojciech Cejrowski stwierdził, że jest rozczarowany Donaldem Trumpem.
- „Jak już wielokrotnie pisałem, problemem polskiego bieda pseudoliberalizmu, reprezentowanego przez Uśmiechniętą Polskę, nie jest to, że ma on jakieś groźne czy niewłaściwe poglądy/przekonania. Tylko że nie ma żadnych. ŻADNYCH”
- podkreśla Wildstein.
- „Otóż Cejrowski oświadczył, że Trump go oszukał. I że otworzył oczy.
I liberalne uniwersum dostało orgazmu. Wycie- patrzcie, nawet Cejrowski to w końcu skumał, spójrzcie durnie, haha, nawet Cejrowski przyznaje nam rację, hahaha Cejrowski z nami, kiedy reszta odkryje to samo. I ŻADNEMU z tych imbecyli nie chciało się nawet sprawdzić, co Cejrowski właściwie stwierdził. A stwierdził tyle, że Trump go oszukał, bo jest mięczakiem i zdrajcą, a rację ma prawdziwe MAGA reprezentowane przez potworki (to moje określenie) takie jak Fuentes, Carlson czy Owens”
- dodaje.
Jak wyjaśnia, „Carlson i Owens to, obecnie, najtwardsze, najbardziej paranoiczne, zakłamane, maksymalnie prorosyjskie, szurskie, wręcz naziolskie jądro skrajnej prawicy z USA i o ile 99 procent krytyki Trumpa to była durna histeria, tak akurat to, że takie koszmary tam siedziały było faktycznie przerażające”.
- „No i Trump zaczął to sprzątać i co się dzieje w móżdżku polskiego libka, śliniącego się do Tuska, będącego jednocześnie dziennikarzem i autorytetem? No jasne, Trump straszny, a Cejrowski, popierający tamtych szurów "przejrzał na oczy".
No LITOŚCI....”
- dodaje.
Jak zauważa autor, środowiska te zaczęłyby wychwalać nawet niemieckie AFD, gdyby tylko to prorosyjskie ugrupowanie skrytykowało Jarosława Kaczyńskiego.
- „Przecież Uśmiechnięte Media potrafiły dostawać orgazmu, jak Tusk spotykał się z Jobbikiem, no już bez jaj, mówimy tu o partii twardych neonaziolków, która składała się nie z sympatyków Rosji, ale z jej agentów (skądinąd to ciekawy asumpt do ewentualnej dyskusji, jak w krajach naszego regionu tworzone są partię będące rodzajem platform kontaktu między Moskwą a Brukselą, no ale znów, to wątki, których ci ludzie nie są w stanie intelektualnie przetrawić). Albo już bardziej z naszego podwórka, pamiętacie to słynne drukowanie listu starego Giertycha? Ech. I, wracając do przykładu z AFD, tak jest ze wszystkim. Absolutnie wszystkim. Rosja, Ukraina, Chiny, USA, atak hybrydowy Białorusi, sama Białoruś etc.”
- podkreśla autor.
Wildstein przyznaje, że przez lata był przekonany, iż ten stan rzeczy jest rezultatem cynizmu tych środowisk. Dziś jednak sądzi, „że jest to jednak jednoznacznie powiązane z ich jak najbardziej realną głupotą, często skrajną”.
- „Że na koniec dnia, żeby podniecać się tym, jak Tusk obraził Trumpa albo olał możliwość żołnierzy amerykańskich u nas, kiedy wie się, że w tym samym momencie Berlin wydaje POTWORNE PIENIĄDZE na lobbing u Trumpa i wręcz podskakuje, wołając do Waszyngtonu- zostaw Polskę, tam nic nie ugrasz, dawaj z nami- to trzeba być nie tylko cynikiem.
Trzeba być też zwyczajnym kretynem”
- podsumowuje.
